Tańcząc z Tobą czułam ogarniające mnie fale gorąca. Ciało przy ciele, twarz przy twarzy. Wilgotne usta ocierające się o siebie. Delikatne muśnięcie warg. Półprzytomny wzrok, subtelny jak powiew wiatru dotyk. W objęciu Twych ramion podążałam za Tobą krok w krok. To był tylko taniec. Niby nic, a tak wiele. Z każdą kolejną sekundą rozniecaliśmy wzajemną iskrę naszego pożądania. Taniec stał się bardziej zmysłowy. Erotyczny rytm, ruch. Falujące biodra, kocie kroki. Drżące dłonie sunące po rozgrzanym ciele. Wolno, a raz szybciej agresywniej, by po chwili znowu zwolnić. Tyłeczkiem wcierałam się w Ciebie, mruczałam cichutko pod nosem. Ciepło Twych dłoni wywoływało dreszcze podniecenia na moim ciele. Tańcząc, nadając rytm, powolutku rozpiąłeś moją bluzkę. Guzik po guziku. Zsunąłeś ją ze mnie. Rozpiąłeś również mój koronkowy staniczek. Chwyciłeś zębami jedno ramiączko i zsunąłeś je, to samo zrobiłeś z drugim. Bielizna upadła na podłogę. Nagie piersi z ulgą uwolniły się spod materiału i zakołysały się uwodzicielsko. Przejechałeś opuszkami palców po sutkach. Przymknęłam na chwilkę oczy i cichutko jęknęłam. Czułam jak na ciele pojawia się gęsia skórka, a sutki twardnieją i prężą się w przód. Gwałtownym ruchem przyciągnąłeś mnie do siebie. Nasze spojrzenia spotkały się na dłuższą chwilkę. Oczy pełne żaru i pożądania. Coraz bardziej wilgotniałam. Było w nas coraz więcej szaleństwa i dzikości. Mój wilgotny, ciepły język zataczał kółeczka na Twej szyi. Po chwili usta zwarły się w namiętnym, bardzo śmiałym pocałunku. Języki szalały w ustach. Leniwie ocierając się o siebie, by po chwili przyspieszyć i toczyć wręcz walkę z sobą, przepychając się. Zachłannie rozpięłam Twoją koszulę i zdjęłam ją. Dłońmi sunęłam po Twych plecach. Całowałam je, kreśliłam czubkiem języka znaki pożądania. Oddech był coraz szybszy. Nasz wzajemny dotyk stał się zachłanny. Pozbawiony jakichkolwiek granic, barier. Krew pulsowała w skroni. Świat wirował. Płynęliśmy w tańcu jak jedno ciało. Krok za krokiem. W tył, w bok lewą stronę, salida. Do przodu, w bok prawą stronę. Byliśmy coraz bliżej łóżka. Obrót, muśnięcie ust, ruch bioder. Ciała wiły się i drżały. Staliśmy już przy łóżku. Lekko pchnąłeś mnie na puchową pościel. Chwilkę później byłeś obok mnie. W pośpiechu pozbywaliśmy się reszty odzieży. Nadzy, łapczywie chłonęliśmy wzajemne ciepło. Fascynacja i pożądanie. Każdy milimetr skóry podatny na dotyk. Drżenie, przyspieszone bicie serca. Jęki, westchnienia. Patrząc prosto w moje oczy, rozchyliłeś moje nogi. Poczułam prężącego się penisa w okolicach ud. Przejechałeś główką swej męskości po cipce. Wzdłuż, w dół i w górę. Zatrzymałeś się na chwilkę przy łechtaczce. Kilka razy dotknąłeś ją. Wciąż patrząc prosto w moje oczy, położyłeś się na mnie przykrywając mnie swym ciężarem. Powoli wszedłeś w moje wnętrze. Zagłębiając się w gorącą i mokrą kobiecość. Zacząłeś od wolnych ruchów, delikatnych, subtelnych, rytmicznych. Każde Twe pchnięcie to kolejny głośny jęk z moich ust i półprzytomny, mętny wzrok. Z czasem zacząłeś przyspieszać. Wsuwałeś się we mnie coraz szybciej, mocniej. Czułam, że jestem bliska szczytu. Jęki przerodziły się w krzyk. W amoku pieściłam Twoje pośladki, plecy. Drapałam i gryzłam. Całowałam i masowałam. Po chwili wydałam z siebie przeciągły głośny jęk. Zesztywniałam i ochoczo przyjmowałam Twoje pchnięcia. Po chwili i Ty wydałeś z siebie okrzyk rozkoszy i trysnąłeś potokiem spermy zalewając moją kobiecość. Skurcze mięśni, drżenie ciał. I tak trwaliśmy w ekstazie czerpanej z orgazmu. My, kochankowie jednej nocy, wciąż nienasyceni …
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz