23 listopada 2009 r
Umówiliśmy się o godz.19.00 u mnie w domu, ale tak naprawdę do końca nie było wiadomo, czy się spotkamy. O godz.18.30 zadzwoniłam do Ciebie informując, że dopiero weszłam do domu, ale udało się wszystko załatwić i nasze spotkanie nadal jest aktualne. Pół godziny później zadzwoniłeś do drzwi. Ostatnie spojrzenie w lustro, ostatnie poprawienie bluzki. Głęboki wdech. Z drżącymi rękoma otworzyłam drzwi. Wszedłeś, wręczyłeś mi bukiet róż i już od progu zacząłeś mnie całować. Drzwi zamykając się, lekko trzasnęły. Oparłam się o ścianę, a Ty podszedłeś do mnie. Nasze spojrzenia się spotkały. Tęsknota i pożądanie spragnionych kochanków. Całowaliśmy się namiętnie i długo, do utraty tchu. Całowaliśmy się z pasją i pożądaniem. Nasze języki z wielkim uwielbieniem ocierały się o siebie. Muskałeś wargami moje powieki, nos, brodę. Spoglądaliśmy na siebie wygłodniałymi oczyma. Poszliśmy do łazienki. Odkręciłam kran, ciepła woda zaczęła wypełniać wannę. Objąłeś mnie swym ciepłym ramieniem. Gorące usta ponownie zwarły się w swym uścisku. Powoli rozpinałeś bluzkę, swym dotykiem uwalniałeś wszystkie moje zmysły. Nasze ciała uwodziły się wzajemnie, były rozgrzane do czerwoności. Dłonie w chaotycznym ruchu sunęły po skórze. Wpadliśmy w otchłań namiętności. Zachłannie zdzieraliśmy z siebie ubrania. Chwyciłeś w dłonie moje jędrne półkule. Ugniatałeś je. Masowałeś palcami sutki. Drażniłeś, ssałeś, gryzłeś i lizałeś. Doprowadzałeś mnie do obłędu. Pobudzałeś moje ciało do erotycznego tańca. Biodra wiły się w spazmach. Weszliśmy do wanny. Usiadłeś wygodnie, a ja nachyliłam się nad Tobą. Językiem sunęłam po Twoim ciele. Broda, szyja, ramiona, tors. Na chwilkę zatrzymałam się przy sutkach. Kilka razy przejechałam po nich czubkiem języka. Później pieściłam brzuch, zataczając kółeczka wokół pępka. Aż wreszcie dotarłam do Twojej męskości. Uniosłeś w górę biodra, a ja rozkoszowałam się widokiem i smakiem penisa. Całowałam go, pieściłam ustami i językiem. Objęłam mocno wargami i z uwielbieniem ssałam. Zafascynowani sobą podążaliśmy coraz głębiej w krainę rozkoszy. Oddech był szybki, krew pulsowała w żyłach. Ocierałam się cipunią o Twoje udo. Czułam jak nabrzmiewa. Orgazm przeszył najpierw moje ciało, a później Twoje. Penis pulsował, prężył się i eksplodował ciepłą spermą zalewając usta. Sperma powolutku ściekała po brodzie. Opadłam na Ciebie i mocno wtuliłam się w Twoje ramiona. Leżeliśmy jeszcze jakiś czas w wannie, a potem przenieśliśmy się do pokoju. Pieszczoty ciała, czułe słówka. Aż wreszcie wszedłeś we mnie. Odkrywałeś tajemnice mojego ciała. Grzesznie we mnie wnikałeś. Moje wnętrze pulsowało, cała drżałam. Twoje ruchy były płynne, rytmiczne. W Twych ramionach zawsze tracę świadomość istnienia. Balansowaliśmy na granicy boskiej rozkoszy. Byliśmy wspólnym ciepłem, jednym ciałem. W oczach było widać obłęd, dzikość. Przyspieszyłeś, wchodziłeś we mnie coraz głębiej i mocniej. Urywany oddech tuż przed orgazmem. Gryzłeś mnie po szyi, a ja wbijałam paznokcie w Twoje ciało. Mięśnie kurczowo się zaciskały. Moment uniesienia, rozkoszy. Potężny orgazm wnikał w moje ciało. Falujące spełnienie. Wyszedłeś ze mnie, obróciłeś mnie tyłem do siebie. Wiedziałam już czego chcesz, czego pragniesz. Dumnie wypięłam tyłeczek w Twoją stronę, a Ty bez pardonu wbiłeś się we mnie. Miałeś nade mną władze. Nadawałeś tempo. Posuwałeś mnie ostro, dziko. Jądra systematycznie obijały się o tyłeczek. Szczypałeś i ugniatałeś pośladki. Wbijałeś się w cipuni z pasją, coraz głębiej i mocniej i szybciej. Wspólne krzyki rozkoszy. Dokończyliśmy w pozycji na jeźdźca. Teraz to ja miałam nad Tobą władze. Rytmicznie nabijałam się na penisa. Biodra unosiły się i opadały, piersi kołysały się i delikatnie podskakiwały. Byłam jak w transie. Nie potrafiłam zapanować nas swym ciałem. Opuszkami palców drażniłam sutki. Pieściłam raz siebie, a raz Ciebie. Przyspieszyłam. Nadałam szalone tempo, gnałam co sił. Twoje dłonie wędrowały po rozgrzanym ciele. Chwyciłeś mocno moje biodra i zacząłeś nasadzać je na swego penisa. To była ostra jazda. Świat wirował wokół nas tysiącem barw. Po raz kolejny przeżyliśmy nieziemską rozkosz. Głośno wzdychaliśmy i jęczeliśmy. Ciała drżały i wiły się w spazmach olbrzymiej ekstazy. Orgazm pustoszył ciała. Zalałeś mnie swym ciepłem. Zmęczeni, ale szczęśliwi opadliśmy na łóżko nie mogąc nabrać powietrza. Wilgotne, gorące ciała. Nakryliśmy się kołdrą i wtuleni w siebie długo jeszcze leżeliśmy delektując się swoją bliskością.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz