poniedziałek, 18 grudnia 2017

Szybkie spełnienie

13 marca 2009 r
   Siedzieliśmy naprzeciwko siebie przy stoliku w jednej z restauracji. Wspólne żarty, uśmiechy. Błysk w oczach. Wspólne karmienie się pysznościami, popijanie markowego wina. Na nogach miałam czarne pończoszki i buciki na wysokiej szpileczce. Zsunęłam z nogi buta. Stopą zaczęłam masować Twoją nogę. Głaskałam łydkę, kolano i kierowałam się ku górze. Niespokojnie poruszyłeś się na krześle. Patrzyłeś głęboko w moje oczy. Moja stopa sunęła po wewnętrznej stronie Twoich ud. Wsunąłeś rękę pod stół celem odsunięcia mojej nogi, ale ja nie dawałam za wygraną. Moja stopa dotarła do Twojej męskości. Mocniej docisnęłam nogę do Twego rozporka. Nerwowo chrząknąłeś, oczami szybko powędrowałeś po sali by sprawdzić czy ktoś czasem nie obserwuje naszych poczynań. Delikatnie, z gracją ugniatałam męskość uwięzioną w spodniach. Czułam jak rośnie, jak nabrzmiewa. Pocierałam Twoje krocze stopą wykonując rytmiczne ruchy góra-dół. Widziałam, że coraz bardziej Cię to podnieca. Krew pulsowała Ci w skroniach, oddech stawał się szybszy. Szeptem zaproponowałeś byśmy wyszli, ale ja chciałam zrobić to przy wszystkich. Było Ci gorąco, mnie też. Podniecenie sięgało zenitu. Moja cipka była bardzo mokra. Włożyłam na chwilkę jednego palca do kieliszka z winem, a następnie wsunęłam go do ust. Spijałam z niego czerwony trunek. Językiem wodziłam po czubku palca, by potem ponownie wsunąć go do ust i mocno ssać. Patrzyłeś na mnie jak zahipnotyzowany. Nasze oczy były pełne dzikiego pożądania. Przeprosiłam Cię na chwilkę, wstałam i poszłam do łazienki, kręcąc przy tym zmysłowo biodrami. Czułam na sobie Twój wzrok. Po chwili wróciłam i spokojnie usiadłam przy stoliku. Ponownie zsunęłam z nogi buta i dobrałam się do Twojej męskości. Poprosiłam byś wsunął na chwilkę rękę pod stół. Podałam Ci do ręki coś miękkiego. Przypuszczałeś co to może być. Wysunąłeś powoli rękę spod stołu. Twoje przypuszczenia się potwierdziły. W dłoni trzymałeś zwinięte czerwone, koronkowe majteczki. Przejechałeś nimi po swojej twarzy, a potem schowałeś je do kieszeni marynarki. Moja stopa wręcz wgryzała się w Twoje spodnie, palce niecierpliwie ugniatały penisa. Przygryzałam z podniecenia usta. Włożyłam rękę pod spódnicę, udając, że drapię się po nodze. Zsunęłam się z krzesła, siedziałam w pozycji półleżącej. Rozchyliłam mocniej nogi. Moja dłoń powędrowała w stronę spragnionej cipki. Mrrr … jaka ona była mokra, jaka gorąca. Chwyciłam w palce nabrzmiałą, pulsującą łechtaczkę i zaczęłam ją drażnić. Głowę odchyliłam lekko w tył, zamknęłam oczy. Z ust wydobywał się cichy jęk. Nie byliśmy w stanie już wytrzymać. W pośpiechu wstałeś, chwyciłeś mnie za rękę i wyprowadziłeś z sali. Słyszeliśmy cichy szept reszty klientów. Poprowadziłeś mnie wzdłuż korytarza. Na końcu był zakręt, a za nim małe pomieszczenie z kanapą. Szybko rozpiąłeś spodnie i usiadłeś na kanapie. Twój penis był twardy i sztywny. Podeszłam do Ciebie. Nachyliłam się i ujęłam w usta Twą męskość. Mocną objęłam ją wargami i mocno ją ssałam. Mruczałeś pod nosem zadowolony. Później usiadłam na Tobie okrakiem i nabiłam się na Twojego penisa. Jęknęłam przeciągle. Wsunąłeś się we mnie głęboko, bardzo głęboko. Szczelnie wypełniałeś moje wnętrze. Moje biodra rytmicznie unosiły się górę. Nasze usta przywarły do siebie w dzikim pocałunku. Gryzłeś moje wargi, ssałeś język. Podciągnąłeś do góry moją bluzkę. Drapałeś plecy. Ugniatałeś piersi, lizałeś i ssałeś twarde sutki. Byliśmy w amoku, traciliśmy świadomość istnienia. W pośpiechu rozpięłam Twoją koszulę. Pieściłam i drapałam tors, podszczypywałam sutki. Ruchy bioder stawały się coraz szybsze. Ujeżdżałam Cię w zawrotnym tempie. Nasze ciała wiły się w tańcu rozkoszy, drżały i pulsowały. Jęk zamienił się w krzyk, a wspólny orgazm spustoszył nasze ciała. Wypełniłeś mnie po brzegi swym pulsującym ciepłem. Chwile później kiedy doszliśmy do siebie po wspaniałym seksie, każdy z nas rozszedł się do swojej toalety. Spotkaliśmy się ponownie przy naszym stoliku udając jak gdyby nic się nie stało. Czuliśmy na sobie wzrok innych ludzi, słyszeliśmy nadal ich szept …

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...