Dotknij mnie, tak bym poczuła ciepło Twoich dłoni.
Ogrzej mnie, tak bym poczuła, że moje ciało wrze.
Całuj mnie, tak bym straciła oddech.
Kochaj mnie, tak bym poczuła niebiańską rozkosz.
Zerżnij mnie, tak bym poczuła słodki ból.
Pieprz mnie, tak bym wyła z rozkoszy.
Czas świąt, to czas relaksu, lenistwa, błogiego odpoczynku i wytchnienia. Mimo, iż temperatura za oknem wynosiła +8, postanowiliśmy zafundować sobie odpowiedni nastrój i rozpaliliśmy ogień w kominku. W uszach rozbrzmiewał trzask palonego drewna. Choinka swym blaskiem otuliła wnętrze pokoju. Intensywny aromat grzanego wina rozniósł się wokół nas. Z głośników sączył się smooth jazz. Leżeliśmy wtuleni na rozłożonej kanapie. Ty, z nagim torsem, z bosymi stopami. Ubrany tylko w jasne, lekko przetarte jeansy i bokserki. Ja, ubrana w jedwabny, krótki szlafroczek i koronkową bieliznę w kolorze gorzkiej czekolady. Milczeliśmy, a jak wiadomo czasami milczenie jest najpiękniejszą rozmową. Bez zbędnych słów, gestów. Tylko oddech, bicie serc i wzajemne ciepło jakie sobie dawaliśmy. Twoje dłonie rozpoczęły drogę i przemierzały centymetry mojego ciała. Powoli, jakby leniwie, pozbawione energii. Nachyliłeś się nade mną. Żar Twych oczu mówił wszystko. Gorące usta, dotknęły moich. Namiętne pocałunki, długie, pozbawiające tchu. Języki splecione ze sobą, wspólnie wibrujące i ocierające się o siebie. Odwiązałeś pasek szlafroka, jego poły zsunęły się na boki, odsłaniając bieliznę. Kreśliłeś znaki pożądania. Rozpiąłeś biustonosz, uwalniając jędrne piersi. Ująłeś w doń półkule. Sutki od razu stanęły na baczność. Wodziłeś czubkiem językiem wokół sutków. Drażniłeś je. Na przemian wsuwałeś do ust. Zasysałeś, przygryzałeś. Cicho pojękiwałam. Zsunąłeś się niżej. Z uwielbieniem całowałeś brzuch, a jedna dłoń nadal pieściła piersi. Dopadłeś pępek. Od razu zaniosłam się śmiechem. Wiesz, że w tym miejscu mam łaskotki. Chwilę później poczułam Twoją dłoń na wewnętrznej stronie ud. Z każdą kolejną sekundą byłam bardziej podniecona. Oddech przyspieszył, a w żyłach buzowała krew. Przez materiał bielizny, powolnym, kolistym ruchem masowałeś łechtaczkę. Czułam, że jestem maksymalnie mokra. Przymknęłam oczy i oddałam się rozkoszy. Westchnienia, jęki. Zsunąłeś moje majtki, mocniej rozchyliłeś moje nogi. Pieściłeś cipkę oddechem, wywołując na moim ciele gęsią skórkę. Wsunąłeś głowę między uda. Język raz na jakiś czas zahaczał łechtaczkę. Na przemian ssałeś wargi. Zlizywałeś podniecenie. Przerwałeś, zapatrzyłeś się na cipkę. Jej różowość i gładkość. Na dzisiejszą okazję szczególnie starannie ją wygoliłam, pozostawiając na wzgórku łonowym mały paseczek włosków. Oblizałeś się, jakbyś nie chciał uronić ani troszkę mojego smaku, był lekko słonawy. Cipka wyglądała apetycznie, dlatego też ponownie się do niej przyssałeś. Zaczęłam mruczeć jak kotka. Zacisnęłam dłonie. Pociągałeś językiem mocnymi ruchami od dołu, ku górze, aż po łechtaczkę. Wypinałam biodra w Twoją stronę, po każdym Twym muśnięciu, jakbym chciała aby wrażenia dochodziły z większym natężeniem. Wystawiłeś język i skoncentrowałeś się na łechtaczce. Drażniłeś ją. Przy każdym dotyku językiem przechodziły przeze mnie dreszcze rozkoszy. Wsunąłeś palec w mokre wnętrze, po chwili drugi. Moja dłoń wylądowała na Twojej głowie, dociskałam ją do krocza, chcąc jeszcze intensywniej poczuć rozkosz. Już po chwili miarowe ruchy palców, powolne pieprzenie cipki i ssanie łechtaczki doprowadziły mnie na szczyt. Wiłam się na kanapie, aż wreszcie ciało wygięło się łuk. Z ust wypłynął potok głośnych jęków. Świąt wirował, a potężny orgazm przetoczył się przez ciało. Mięśnie rozluźniły się, opadłam na łóżku, ciche jęki nadal roznosiły się po pokoju. Przyssałeś się ustami do moich i namiętnie mnie pocałowałeś. Oczy miałam jak za mgłą. Przewróciłam Cię na plecy. Teraz moja kolej, teraz ja Tobie dam rozkosz. Zrzuciłam z siebie rozpięty szlafrok i biustonosz. Naga, dosiadłam Cię. Moje dłonie rozpoczęły taniec. Sunęły po Twoim rozgrzanym ciele. Ramiona, tors, brzuch. Opuszkami palców zataczałam kółka wokół sutków, drażniłam je. Całowałam napięte ciało, pozostawiając wilgotne ślady. Zsunęłam się niżej. Wybrzuszenie w spodnich było mocno widoczne. Masowałam penisa przez materiał spodni. Uciskałam, ściskałam. Mruczałeś zadowolony. Rozpięłam spodnie, zsunęłam je wraz z bielizną. Penis dumnie sterczał, lekko kołysząc się na boki. Mmm, uwielbiam go. Ujęłam go w dłoń, mocno zacisnęłam na nim palce i zaczęłam pieścić. Nachyliłam się i czubkiem języka zataczałam kółeczka wokół główki. Potem zassałam ją w ustach. Twój oddech przyspieszył. Lizałam penisa po całej długości. W dół i w górę, i ponownie w dół. Zatrzymałam się przy jądrach. Lizałam je i na przemian wsuwałam do ust i zasysałam. Wiem, że takie pieszczoty maksymalnie Cię podniecają. Powróciłam do pieszczot kutasa.. Wsuwałam go głęboko do ust. Mocno objęłam go wargami. Intensywnie go obciągałam. Czułam jak główką obijał tylną część gardła. Wręcz go połykałam. Wsunąłeś dłoń w moje włosy, dociskałeś głowę do krocza. Nadawałeś swój rytm. Po czasie przerwałam. Popatrzyłam na Ciebie oczami pełnymi pożądania. Chciałam Cię już poczuć w sobie. Chciałam żebyś mocno wypełnił cipkę. Całkowicie pozbyłam Cię spodni i bokserek. Teraz już oboje byliśmy nadzy. Przewróciłeś mnie na plecy, mocno rozchyliłeś moje nogi i położyłeś się na mnie. Bez pardonu wsunąłeś kutasa w podnieconą cipkę. Dociskałeś mnie swym ciężarem do kanapy. Kochaliśmy się bez pośpiechu. Miarowe, wolne, ale głębokie pchnięcia. Co jakiś czas nasze usta spotykały się w pocałunku. Języki wspólnie tańczyły, ocierały się o siebie. Dłońmi pieściłam Twoje plecy. Zarzuciłam Ci na biodra nogi, by intensywniej Cię poczuć. Mocno dociskałeś penisa do cipki. Gładko wsuwałeś się w jej mokre i śliskie wnętrze. Ocierałeś się o łechtaczkę. Przyspieszyłeś, tym samym przybliżając mnie do orgazmu. Jęczałam Ci do ucha. Cipka zaczęła zaciskać się na kutasie. Brakowało mi tchu. Wpiłam się paznokciami w skórę Twych pleców. Napotykam na swej drodze napięte mięśnie. Pchnięcie za pchnięciem. Raz za razem. Westchnienia, jęki. Aż wreszcie z ust wydobył się przeciągły krzyk. Orgazm przeszył ciało na wskroś. Czułam jak cipka pulsuje, a podniecenie spływało między pośladkami. O tak, Ty wiesz jak mnie doprowadzić na szczyt. Nasze ciała były pokryte kropelkami potu. Szepnąłeś mi do ucha żebym wypięła tyłeczek. Mmm tylko mogłam sobie wyobrazić co mnie będzie za chwilkę czekać. Wyjąłeś penisa, a ja szybko zmieniłam pozycję. Mocno wypięłam dupcie w Twoją stronę, a głowę oparłam na poduszce. Dostałam klapsa w tyłek. Potem drugiego. Klęczałeś tuż za mną. Wpiłeś się natarczywie językiem wprost w moją dupcie. Sunąłeś nosem, ustami, wyciągniętym językiem po moim rowku. Zataczałeś czubkiem języka kółka po brzegach mojej drugiej dziurki. Mam ją niesamowicie unerwioną. Odczuwałam fale rozkoszy całą sobą. Swoją ręką powędrowałam w stronę cipki. Nie wytrzymałam i zaczęłam ją pieścić. Dokładnie tak jak lubię najbardziej. Pocierałam mocno podnieconą łechtaczkę, wsadzałam paluszki do środka. Raz jeden, raz dwa. Na zmianę. Wszystko w rytm Twojego ciepłego języka, którym zagłębiałeś się niestrudzenie i wnikałeś nim w mój tyłeczek. Bezwzględnie go drażniłeś. A potem to samo robiłeś kutasem. Jego czubkiem ocierałeś wejście do drugiej dziurki. Ujęłam pośladki w dłonie i rozchyliłam je, tym samym ułatwiając Ci wejście w mój ciasny tyłek. Wsunąłeś się w niego najgłębiej jak tylko mogłeś. Twoje biodra chodziły jak tłoki. Ostro posuwałeś dupcie. Ja paluszkami powróciłam do pieprzenia cipki. Mocne, dosadne pchnięcia. Pieprzyłeś tyłek na granicy słodkiego bólu. Kolejny klaps. Wsunąłeś dłoń w moje włosy i pociągnąłeś je w tył. Oboje byliśmy bliscy orgazmu. Jęki zmieniły się w krzyk rozkoszy. Szybkie ruchy bioder. Wpychałeś się w dupcie na maxa. Raz za razem. Moim ciałem wstrząsnął dreszcz. Zawyłam i znieruchomiałam. Nastąpiło apogeum. Po raz ostatni wbiłeś się mocno w dupcie i zalałeś ją ciepła spermą. Kolejne pchnięcia były już mniej intensywne. Poczułam wilgoć w dupci. Uwielbiam to uczucie. Rżnąłeś tyłek, aż sperma zaczęła z niego wypływać. Strużki lepkiego płynu powoli spływały między pośladkami, na cipkę. Wyjąłeś kutasa z tyłka, jego czubkiem zebrałeś spływającą spermę i wepchałeś go w cipkę. Ostanie pchnięcia. Obie dziurki mokre ze spermy. Wyczerpani padliśmy na kanapę. Płomień w kominku dogasał, w głośnikach nastała cisza. W pokoju zrobiło się chłodniej. W powietrzu unosił się zapach seksu. Echem po pomieszczeniu roznosił się odgłos mocno bijących serc i szybkiego oddechu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz