poniedziałek, 18 grudnia 2017

Pieprzyłeś mnie na tylnej kanapie auta Twoich znajomych

14 kwietnia 2008 r  
 Dorwałeś mnie na tylnej kanapie auta, którym przemierzaliśmy drogę naszego kraju wraz z dwójka Twoich znajomych. Noc była chłodna, otulona kocem siedziałam na tylnej kanapie, tak jak i Ty. Każdy z nas patrzył w swoją stronę, w swoje okno. Z głośników wypływała melodyjna nutka spokojnej, nastrojowej muzyki. W głowie kłębiły się różne, dziwne i dzikie myśli. Miałam wielka ochotę się do Ciebie przytulić, poczuć smak Twych gorących ust.
Byliśmy kochankami, którzy szczelnie strzegli swoje uczucia przed natrętnym światem, nasz związek był słodką tajemnicą o której wiedzieliśmy tylko my we dwoje.
Każda myśl o Tobie powodowała szybsze bicie mojego serca. Ty czułeś to samo, wykorzystywałeś każdą okazję by choć na chwilkę mnie dotknąć. Nasze pożądanie rosło z każdą minutą. Udając, że śpię oparłam głowę o Twoje ramię. Czułam Twój wzrok na twarzy. Doskonale wiedziałeś, że nie śpię, że specjalnie się do Ciebie przysunęłam. Wsunąłeś rękę pod koc. Błądziłeś ciepłą dłonią po moich udach. Wtuliłam się w Twoje ciało i nakryłam Cię kocem. Rozchyliłam lekko nogi byś miał lepszy dostęp do mojej spragnionej cipki.
Nasze oddechy były przyspieszone. Automatycznie zjechałam dłonią w stronę Twego rozporka. Członek był mocno wyczuwalny przez materiał … sztywny i gruby czekający na pieszczoty. Nie rozpinając spodni chwyciłam go mocno, zaczęłam pieścić i ugniatać, pocierałam go dłonią wykonując posuwiste ruchy góra, dół. Obydwoje mieliśmy ochotę na ostrą jazdę. Nasza dzika gra powolutku prowadziła nas do spełnienia. Pieszczoty były coraz śmielsze, pozbawione już delikatności.
- Mam ochotę Cię zerżnąć, tu i teraz. Nikt, ani nic mi w tym nie przeszkodzi … szeptałeś mi do ucha przerywanym głosem.
Wepchnąłeś drżącą dłoń pod moją bluzkę, podniosłeś w górę staniczek, tym samym uwalniając jędrne piersi. Pieściłeś je mocno, ugniatając i podszczypując. Ocierałeś opuszkiem palca sterczące, twarde sutki. Na moim ciele pojawiła się gęsia skórka, doprowadzałeś mnie do granic wytrzymałości. Delikatnie drapiąc jedwabną skórę mojego brzuszka, zjechałeś dłonią niżej … przejechałeś po wilgotnych majteczkach, przesunąłeś je w bok i bez pardonu wślizgnąłeś palce w moją cipkę, wbiłeś je w rozpaloną, pełną soczków dziurkę. Moje biodra automatycznie uniosły się w górę … płonęłam, płonęłam z podniecenia.
Auto się zatrzymało. Kierowca choć doskonale wiedział co się święci na tylnej kanapie jego samochodu … udawał, że nie wie o co chodzi, że nic nie widział, nic nie słyszał. Obydwoje grzecznie udawaliśmy, że śpimy choć tak naprawdę dzieliła nas malutka chwilka od przeżycia potężnego orgazmu.
Kierowca obudził swoją towarzyszkę i oznajmił, że idą napić się kawy do pobliskiego baru. Samochód zaparkowany był na ciemnym, opuszczonym parkingu, gdzieś w oddali było słychać przytłumione głosy osób kręcących się przy barze. Gdy tylko nasi towarzysze oddalili się w ciemnościach nocy, Ty jednym ruchem ściągnąłeś koc. Mieliśmy chwilkę tylko dla siebie, musieliśmy ją dobrze wykorzystać, nie potrafliliśmy się oprzeć tej żądzy pożądania, dzikość jaka wstąpiła w nasze ciała nie pozwalała na bezczynne czekanie.
- Teraz mi nie uciekniesz, jesteś moja i zerżnę Cię jak niegrzeczną sukę … powtarzałeś w kółko.
Znałam ten błysk w Twoich oczach, rozszerzone źrenice zdradzały stan w jakim się znajdujesz.
W pośpiechu rozpięłam rozporek Twych spodni i wyciągnęłam sterczącego członka, Nachyliłam się nad nim, lekko pośliniłam … wykonałam kilka mocnych ruchów nadgarstkiem po czym wzięłam go głęboko do ust. Syknąłeś z zadowolenia. Obciągałam go mocno i zwinnie. Po chwili wyjęłam go z ust, uniosłam głowę, popatrzyłam na Ciebie i wbiłam usta w Twe usta. Nasze pocałunki były zachłanne i dzikie, przygryzałeś moje wargi, ssałeś je. Zaczęłam cichutko jęczeć z rozkoszy. Usiadłeś wygodnie na środku kanapy, a ja usiadłam na Tobie i wpatrywałam się w Twoje oczy. Wbiłeś palce w moje pośladki, lekko uniosłeś w górę moje biodra i z wielką siłą wbiłeś się we mnie.
- Aaaaaaa … tak, tak właśnie miałeś to zrobić … mocno i stanowczo …oooooooo …
Wchodziłeś głęboko, zachłannie … czułam każdy Twój nawet minimalny ruch, dłonią pieściłeś moje piersi, ssałeś sutki, gryzłeś je. To była ostra jazda, pełna dzikich ruchów, pozbawiona namiętności, zaspakajająca głód nienasyconych. Drapałam Cię po torsie, szczypałam Twoje sutki … jęczałeś podniecony, Twój oddech był coraz szybszy.
- taaaaak … tak mnie pieprz … szybko i dobitnie … aaaaaaaa
Ciałem zaczęły targać spazmy rozkoszy, wyginałam się jak kocica … nasze jęki były głośne, wręcz krzyczeliśmy … szyby w aucie całkowicie zaparowały, po naszych ciałach spływały kropelki potu. Orgazm jaki przeszedł przez moje ciało był czymś nieziemskim, był wielką siłą rozkoszy, która powolutku przenikała przez każdy milimetr ciała. Po chwili z wielkim impetem wbiłeś się we mnie chyba po samą nasadę i wystrzeliłeś ciepłą spermą w głąb mojej dziurki. Cieżko dyszałeś, Twoje ruchy powolutku słabły. Siedzieliśmy oparci o siebie, ciała nadal drżały, oddechy nadal były przyspieszone.
- Jesteś niesamowity Kochanie … wyszeptałam Ci do ucha.
- Ty też Kochanie … uśmiechnąłeś się i pocałowałeś mnie czule w usta.
Minęła jeszcze chwila zanim postanowiliśmy się doprowadzić do porządku. Otworzyliśmy drzwi z samochodu żeby szyby odparowały. Ubraliśmy się spokojnie, po czym usiedliśmy z powrotem na tylnej kanapie, wtuliliśmy się w siebie i nakryci kocem udawaliśmy, że nadal śpimy. Znajomi wrócili po chwili, weszli do auta, w tym samym momencie otworzyłam oczy i udając strasznie zaspaną spytałam czemu się zatrzymaliśmy.
Kierowca popatrzył na mnie z uśmiechem i udając, że o niczym nie wie, powiedział:
- hm … zatrzymałem się po miałem ochotę na kubek ciepłej kawy, nie budziłem Was przecież tak słodko spaliście, prawda ?
- Tak … bardzo słodko nam się spało … uśmiechnęłam się do niego uroczo.
Zamknęłam oczy, wtuliłam się w Twoje ciało, błogie uczucie, które mi towarzyszyło spowodowało, że chwile później zasnęłam … zadowolona i zaspokojona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...