wtorek, 19 grudnia 2017

Lodowy dotyk

28 października 2015 r
   Rozebraną do  bielizny, posadziłeś mnie na krześle. Związałeś mi ręce, związałeś nogi. Zapaliłeś świece i ułożyłeś z nich duży krąg wokół krzesła. Zgasiłeś światło i klęknąłeś przede mną. W dłoni trzymałeś miseczkę z kostkami lodu. Jedną kostkę  wsunąłeś do moich majtek. Podskoczyłam na krześle. Grymas twarzy sprawił, że uśmiechnąłeś się łobuzersko. Zimny dreszcz przeszedł przez ciało.  Czułam jak lód szybko się rozpuszcza, a woda spływa po cipce, pozostawiając uczucie nienasycenia. Drugą kostką lodu wodziłeś po ramionach, szyi i dekolcie. Rozpiąłeś biustonosz, zsunąłeś go. Błądziłeś lodem  po rozgrzanej skórze, pozostawiając mokre ślady. Malutkie strużki wody spływały po krągłościach. Wziąłeś kolejna kostkę i zacząłeś nią intensywnie krążyć wokół sutków, które automatycznie stwardniały pod wpływam zimna i pieszczot. Piersi pokryły się gęsią skórką. Rozbudzałeś moje ciało, drażniłeś je, drażniłeś mnie. Byłam mocno podniecona. Czułam jak cipka wilgotnieje. Z każdą kolejną sekundą robiła się bardziej mokra i śliska. Z półotwartych ust wydobywał się cichy jęk. Jęk rozkoszy jaką mi dawałeś. Serce mocniej biło, krew pulsowała w skroniach. Niecierpliwie wierciłam się na krześle. Chciałam czegoś więcej, chciałam Ciebie. Chciałam poczuć w sobie Twojego twardego jak skała kutasa. Po jakimś czasie, widząc, że tracę cierpliwość, zacząłeś mnie rozwiązywać. Zmieniliśmy się miejscami. Ty usiadłeś na krześle, a ja usiadłam na Twych kolanach. Twarzą w twarz. Dłonie zaczęły sunąć po ciele. Każdy Twój  dotyk wywoływał delikatne, ciepłe dreszcze. Całowaliśmy się z pasją, bez pośpiechu. Delektując się smakiem swych ust. Opuszkami palców  głaskałeś jędrne piersi.  Pieściłeś i pocierałeś sutki. Mimowolnie zagryzałam dolną wargę ust. Moje biodra kołysały się w takt naszych oddechów. Dupcią wcierałam się w Ciebie. Czułam tę znajomą twardość, tę wypukłość w spodniach.  Cicho pojękiwałam, głośniej kiedy intensywniej pieściłeś piersi. Pocałunki stały się dzikie, szalone. Zachłannie rozpięłam rozporek. Wyjęłam ze spodni penisa. Objęłam go palcami, wyczuwając pod nimi  pajęczynkę żył.  Mruknąłeś zadowolony. Pieściłam  Cię powoli, z gracją, rytmicznie.  Bezszelestnie rozbudzaliśmy w sobie zmysły, rozgrzewaliśmy ciała. Zanurzyłeś twarz w gorących piersiach. Westchnęłam. Całowałeś je, językiem zataczałeś kółeczka wokół sutków. Czasami przywodziłam Cię do kolejnego pocałunku. Poruszaliśmy się w amoku pożądania, ocierając wrażliwe miejsca naszych ciał. Czułam  w dłoni jak  penis  się pręży i pulsuje. Twardy jak skała. Docisnęłam mocniej dupcie do Twojego krocza. Moje biodra rozpoczęły erotyczny taniec. Ty w tym czasie wodziłeś dłońmi po moich plecach, czasami delikatnie je drapiąc. Podniosłam się nieco w górę, przesunęłam majteczki w bok i ponownie opadłam na Ciebie. Cipka objęła kutasa swym ciepłem. Nie pozwoliłam żeby penis się we mnie wsunął. Poruszałam się na nim. Nabrzmiałą łechtaczką ocierałam się o niego, drażniąc jego główkę. Drażniąc wszystkie moje i Twoje zmysły. Czułeś przyjemne ciepło, ciepło mokrej cipki. Poruszałam się coraz szybciej. Objąłeś moje pośladki i  dociskałeś je do siebie, całując na przemian usta, szyję i sutki. Pragnęliśmy się coraz bardziej. Nie mogłam już dłużej czekać, orgazm był coraz bliżej. Uniosłam biodra i jednym ruchem nabiłam się na kutasa. Jęknęłam przeciągle. Rękoma wplotłam się w Twoje ramiona. Czułam jak mocno palcami wbijasz się w pośladki. Gnieciesz je. Cipka idealnie zacisnęła się wokół penisa. Ruszałam biodrami powoli, jakby od niechcenia. Z czasem ruchy nabrały tempa. Ujeżdżałam Cię ostro, dosadnie. Kutas wsuwał się we mnie  głęboko. Biodra kołysały się w przód i w tył. Jęczałam coraz głośniej. Ruchy pozbawione zahamowań. Esencja rozkoszy, niesamowitych i intensywnych doznań. Jęki, westchnienia, krzyki.  Poczułam jak Twoje ciepło rozlewa się we mnie. Ostatni okrzyk. Błogie uczucie. Orgazm atakujący nasze ciała. Nieziemska rozkosz, nasycenie. Ruchy bioder powoli słabły,  aż wszystko znieruchomiało i ucichło. Świece zgasły, w pokoju zrobiło się ciemno …

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...