środa, 20 grudnia 2017

Głodni ...

5 listopada 2016 r
  Wraz ze znajomymi wybrałam się do restauracji na kolację. Ty poszedłeś razem z nami. Lokal był kameralny, ale urządzony z gustem. Powiedziałabym nawet, że ekskluzywny. Siedzieliśmy przy dużym, kwadratowym stole. Dwie palące się na nim świeczki nadawały swoisty, miły klimat. Towarzystwo się rozkręcało. Rozmowy, żarty. Było bardzo miło. Nie potrafiłam opanować zerkania w Twoją stronę. Czułam także, że i Ty mi się przyglądasz. Czyżby przypadek ? A może targały nami te sama myśli, te same pragnienia. Mąciły w głowie. Sprawiały, że ciało pragnęło dotyku.
     Serce biło coraz mocniej, czułam miłe mrowienie w podbrzuszu. Podniecenie rosło. Popatrzyłam kolejny raz na Ciebie, a potem wstałam i wyszłam do toalety. Czy po to by się zaspokoić ? Nie, po to by się uspokoić. W końcu byliśmy tylko znajomymi. Każdy z nas miał swoje życie. Weszłam do łazienki i oparłam ręce o umywalkę. Spojrzałam w lustro. Zobaczyłam w nim dojrzałą kobietę, która zmaga się ze swoimi pragnieniami. Czułam się samotna. Czułam się okropnie.
- Co Ty wyprawiasz,uspokój się, to nie ma sensu – powtarzałam sobie cichutko.
    Z myśli wyrwał mnie odgłos otwieranych drzwi. To byłeś Ty. Podszedłeś, stanąłeś za mną. Przez chwilkę wspólnie wpatrywaliśmy się w nasze odbicie w lustrze. Czułam Twoją bliskość, Twój zapach, Twój oddech. Tak bardzo pragnęłam tej chwili, że już sama nie wiedziałam, czy to jawa, czy sen. Dłońmi objąłeś moje dłonie oparte nadal o umywalkę. Ustami przylgnąłeś do szyi. Obdarowywałaś mnie pocałunkami. Zamknęłam oczy, poddając się pieszczotom. Twój ciepły oddech, koił moje rozdarte serce. Mocno mnie objąłeś. Moje dłonie wsunęły się w Twoje tylne kieszenie spodni. Popatrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Usta spotkały się w delikatnym, nieśmiałym pocałunku. Twarze ocierały się o siebie. Warga, o wargę. Nos, o nos. Wsunąłeś dłoń pod bluzkę. Uwolniłeś ze stanika, nabrzmiałe piersi. Pieściłeś je, ugniatałeś. Zataczałeś kółeczka wokół brodawek, a później zacząłeś pocierać sterczące, twarde sutki. Czasami podszczypywałeś je. Tyłeczkiem wcierałam się w Twoje krocze, czułam wypukłość w spodniach. Tak bardzo chciałam mieć Cię w sobie. Ponownie dorwałeś się do mych ust. Tym razem pocałunki były zachłanne, dzikie. Ssałeś i gryzłeś moje wargi. Wpychałeś język do mych ust. Rozpięłam spodnie i wydobyłam z nich twardego penisa. Chwyciłam go władczo w dłoń i zaczęłam pieścić. Czułam pod palcami pajęczynkę żyłek. Ty w tym czasie sunąłeś dłońmi po moich nogach. Podniosłeś spódnicę do góry i wsunąłeś dłoń w majtki. Jęknęłam przeciągle. Byłam mocno mokra. Czułam jak cipka pulsuje. Pieściłeś mnie na granicy szaleństwa. Raz delikatnie, a raz dziko. Wsuwałeś we mnie palce, pocierałeś łechtaczkę. Cichutkie jęki, stawały się coraz śmielsze. Dreszcze rozkoszy przechodziły przez ciało. Doprowadziłeś mnie na szczyt. Z ust wydobył się potok jęków i westchnień. Nogi ugięły się pode mną. Byłam w innym świecie, patrzyłam na Ciebie mglistym wzrokiem. Wyjąłeś palce z cipki. Swoją nogą, rozsunąłeś mocniej moje nogi. Tak, że stałam w dość mocnym rozkroku. Pochyliłeś mnie do przodu. Ponownie chwyciłam się umywalki. Zsunąłeś ze mnie majtki. Dłońmi ująłeś moje biodra i nabiłeś mnie na sztywnego penisa. Staliśmy się jednością. Wchodziłeś we mnie mocno, głęboko. Ostro posuwałeś. Dociskałeś penisa do cipki.  Błądziłeś dłońmi po plecach, drapiąc je. Błądziłeś palcami po sutkach, szczypiąc je. Pieściłeś łechtaczkę, pocierając ją i poklepując. Jęk, zmienił się w krzyk rozkoszy. Dałeś mi klapsa. Pośladek zawibrował pod wypływem uderzenia. Po chwili kolejny klaps. Wsunąłeś dłoń w moje włosy i pociągnąłeś w tył. Ruch Twych bioder był coraz śmielszy, coraz szybszy. Pieprzyłeś mnie jak rasową sukę ... swoją sukę. Pchnięcie jedno, drugie, trzecie i kolejne, i koleje. W szale orgazmu ciało wygięło się w łuk. Przeciągły, głośny jęk wydobył się z ust. Dumnie przyjmowałam kolejne Twe pchnięcia, by po chwili poczuć jak zalewasz ciepłą spermą wnętrze cipki.
     Staliśmy w objęciach jeszcze przez dłuższą chwilę, całując się i pieszcząc. Wyjąłeś penisa, a ja automatycznie obróciłam się w Twoją stronę. Kucnęłam przed Tobą i zachłannie  zlizałam z penisa resztki spermy zmieszanej z podnieceniem. Na chwilę wsunęłam go do ust. Mocno objęłam wargami i zaczęłam obciągać, zasysając go i rytmicznie sunąc po nim ustami, wsuwając penisa  głęboko w gardło. Czułam jak strużka spermy spływa po udzie. Wstałam, uśmiechnęłam się do Ciebie. Ostatni pocałunek, ostanie spojrzenie. Doprowadziłeś się do porządku, wyszedłeś z łazienki i wróciłeś do gości. Ja potrzebowałam więcej czasu by opanować emocje. Po jakimś czasie wróciłam do stolika. Ręce nadal mi się trzęsły, serce biło jak oszalałe, a nogi były jak z waty. Usiadłam i popatrzyłam na Ciebie. Uroczo się uśmiechnąłeś, a ja odwzajemniłam uśmiech. Ciekawe czy znajomi coś podejrzewali.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...