23 lutego 2008 r
To była pierwsza noc, którą spędziłam sama, bez Ciebie. Wiesz, że nie potrafię bez Ciebie żyć. Czemu musiałeś akurat wczoraj wyjechać na spotkanie służbowe, przecież nie ma osób niezastąpionych, mógł pojechać ktoś inny. Noc ... nie spałam, nie zmrużyłam oka. Nie potrafię bez Ciebie spać. Nawet nie masz pojęcia jak bardzo potrzebuję Cię. Uwielbiam patrzeć na Ciebie w blasku księżyca Twoje nagie ciało lekko okryte satynową kołdrą, Twój piękny, umięśniony tors, namiętne usta ... Twój spokojny oddech ... To wszystko działa na mnie jak afrodyzjak. Tej nocy leżałam sama w łóżku, wiłam się z rozpaczy po całej jego powierzchni. Nieprzespana noc spowodowała potężny ból głowy. Ranek był pochmurny, padał deszcz, głośno obijając się o szybę. Brrrrr ... nienawidzę takiej pogody. Zwlekłam się z łóżka i poszłam wziąć odprężający prysznic. Owinięta ręcznikiem wolnym krokiem przemierzałam następne metry naszego mieszkania, wszystko przypominało mi Ciebie. Zaparzyłam kawę, do szklanki wrzuciłam kilka kostek lodu i zalałam je orzeźwiającym sokiem z owoców egzotycznych. Zapach kawy rozniósł się po całym domu i znowu zatęskniłam za Tobą, przecież to Ty zawsze rano przed pracą podawałeś mi do łóżka pyszną kawę i rogalika z białym serkiem. Dzisiaj nie mam ochoty na jedzenie. Czuję pustkę w sercu. Z filiżanką kawy w jednym ręku i ze szklanką soku w drugim ręku poszłam do naszej ulubionej biblioteczki. Włączyłam komputer, przeczytałam wiadomości na portalu, a później zaglądnęłam do skrzynki odbiorczej. Jedna nieodebrana wiadomość, napisana wczoraj. Nadawca ... tak to byłeś Ty. Usiadłam wygodnie w fotelu i przeczytałam treść wiadomości.
To była pierwsza noc, którą spędziłam sama, bez Ciebie. Wiesz, że nie potrafię bez Ciebie żyć. Czemu musiałeś akurat wczoraj wyjechać na spotkanie służbowe, przecież nie ma osób niezastąpionych, mógł pojechać ktoś inny. Noc ... nie spałam, nie zmrużyłam oka. Nie potrafię bez Ciebie spać. Nawet nie masz pojęcia jak bardzo potrzebuję Cię. Uwielbiam patrzeć na Ciebie w blasku księżyca Twoje nagie ciało lekko okryte satynową kołdrą, Twój piękny, umięśniony tors, namiętne usta ... Twój spokojny oddech ... To wszystko działa na mnie jak afrodyzjak. Tej nocy leżałam sama w łóżku, wiłam się z rozpaczy po całej jego powierzchni. Nieprzespana noc spowodowała potężny ból głowy. Ranek był pochmurny, padał deszcz, głośno obijając się o szybę. Brrrrr ... nienawidzę takiej pogody. Zwlekłam się z łóżka i poszłam wziąć odprężający prysznic. Owinięta ręcznikiem wolnym krokiem przemierzałam następne metry naszego mieszkania, wszystko przypominało mi Ciebie. Zaparzyłam kawę, do szklanki wrzuciłam kilka kostek lodu i zalałam je orzeźwiającym sokiem z owoców egzotycznych. Zapach kawy rozniósł się po całym domu i znowu zatęskniłam za Tobą, przecież to Ty zawsze rano przed pracą podawałeś mi do łóżka pyszną kawę i rogalika z białym serkiem. Dzisiaj nie mam ochoty na jedzenie. Czuję pustkę w sercu. Z filiżanką kawy w jednym ręku i ze szklanką soku w drugim ręku poszłam do naszej ulubionej biblioteczki. Włączyłam komputer, przeczytałam wiadomości na portalu, a później zaglądnęłam do skrzynki odbiorczej. Jedna nieodebrana wiadomość, napisana wczoraj. Nadawca ... tak to byłeś Ty. Usiadłam wygodnie w fotelu i przeczytałam treść wiadomości.
" Kochanie, jestem na miejscu, spotkanie mam za godzinkę, właśnie siedzę w pokoju. Nie masz pojęcia jak za Tobą tęsknię, jak bardzo pragnę Twego ciała. Pragnę pieścić Twoje ponętne ciało, patrzeć na Twój zniewalający uśmiech rozkoszy, wtopić język w Twoją mokrą cipkę, na samą myśl o tym mój członek sztywnieje. Kochanie bardzo, ale to bardzo żałuję, że dzisiejszej nocy nie będę mógł przytulić się do Twych wspaniałych piersi. "
Po przeczytaniu, poczułam wielką ochotę na seks, byłam strasznie podniecona, moja cipeczka zrobiła się wilgotna. Wyciągnęłam kostkę lodu ze szklanki z sokiem, nawilżyłam nią usta, zjechałam niżej. Zataczałam nią kręgi na karku, a potem na dekolcie. Lód zaczął się roztapiać, woda powolutku spływała mi po piersiach, wywołując zimne dreszcze. Wzięłam następną kostkę lodu, powolutku, zaczęłam jeździć nią po piersiach, sutki sterczały, zataczałam kółka wokół nich. Zaczęłam dłonią pieścić swój biust. To było takie przyjemne, ręcznik opadł na podłogę odsłaniając całe moje rozgrzane ciało. Rozchyliłam uda i jedną nogę uniosłam opierając ją o kant biurka. Byłam coraz bardziej podniecona, z mojej cipki systematycznie sączyły się soczki rozkoszy. Jedną ręką dalej pieściłam piersi, a drugą ręką zjechałam nieco niżej pieszcząc brzuch i wewnętrzną części ud. Lód całkowicie się roztopił. Wyjęłam ze szklanki ostatnią kostkę, trzymając ją w ręku zjechałam w stronę mojej cipki, delikatnie pieściłam lodem łechtaczkę, moje ciało przeszył dreszcz zimna i wielkiego podniecenia. Woda z roztopionego lodu zmieszała się z moimi soczkami i zaczęła spływać po udzie. Zaczęłam mocniej pieścić łechtaczkę, masowałam ją, ugniatałam. Zrobiła się duża i nabrzmiała. Moja dziurka zaczęła rytmicznie zaciskać się i rozluźniać co oznaczało, że bardzo spragniona była Twojej męskości. Tak bardzo bym chciała żebyś teraz wszedł we mnie. Niestety Ciebie nie ma, a ja jestem tak spragniona, że muszę sama sobie poradzić. Moje biodra zaczęły namiętnie tańczyć, ciało zaczęło wyginać się z rozkoszy, wiłam się na fotelu podniecona na maxa. Kciukiem pieściłam łechtaczkę, a dwa paluszki zagłębiłam we wnętrzu swej kobiecości. Drugą ręką nadal pieściłam piersi i całe moje ciało, a następnie dwa palce włożyłam do ust i zaczęłam je pieścić językiem wyobrażając sobie, że jest to Twój nabrzmiały członek. Moim ciałem zaczęły targać spazmy rozkoszy, byłam u kresu wytrzymałości. Cipka była gorąca i pulsująca, moje ruchy w niej stały się gwałtowne i szybkie. Zaczęłam jęczeć, zalała mnie fala rozkoszy, która wyjątkowo długo trwała, świat wirował wokół mnie tysiącem kolorów. Chwila błogości i opadłam zmęczona na fotel. Oddech był jeszcze przyspieszony, ale powolutku wracał do normy. Było mi cudownie, ale tylko dlatego, że przez cały czas myślałam o Tobie, wyobrażając sobie, że jesteś przy mnie i to Twoje delikatne, wspaniałe dłonie mnie pieszczą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz