Na raz, dwa trzy
postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu.
Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszałym
parkingu. Zanim otworzyłam drzwi auta, poczułam Twoją dłoń na
twarzy. Chwilę mi się przyglądałeś, a później Twoje gorące
usta przylgnęły do moich. Każdy nasz pocałunek był pełen magii
i pasji. Każdy nasz pocałunek wywoływał ciepłe dreszcze,
drażniąc przy tym wszystkie możliwe zakończenia nerwowe. Twarz
przy twarzy. Usta spotykające się namiętnym, ale i dzikim
pocałunku. Języki przeplatające się, ocierające o siebie.
Dobra, ale do rzeczy …
Poszliśmy do sklepu.
Trzymając się za ręce, wrzucaliśmy do koszyka poszczególne
produkty, żeby wspólnie ogarnąć ciepłą kolację. Ukradkowe
spojrzenia, delikatny uśmiech i ta chemia między nami. Coś co nas
do siebie przyciągało. Niewidzialna nić pożądania. Na samą myśl
o tamtym wieczorze, czuję to znajome, rozkoszne ciepło rozchodzące
się w podbrzuszu.
Zresztą przyznam, że już będąc w sklepie
miałam ochotę zaciągnąć Cię w jakieś ustronne miejsce i dobrać
się do Ciebie. Poczuć dotyk Twych dłoni.
Stojąc przy kasie i
wykładając zakupy na taśmę, poczułam jak całujesz mnie w kark
i lekko przygryzasz płatek ucha. Fala ciepła zalała mi twarz.
Sutki jak na zawołanie dumnie stanęły ocierając się o materiał
bielizny. Rany, co Ty ze mną robiłeś, miałeś pełną kontrolę
nad moim ciałem.
Wracając do domu,
rozmawialiśmy na różne tematy. Stwierdziliśmy, że po przyjściu
do domu napijemy się kawy, a potem zabierzemy się za gotowanie. Ale
scenariusz naszego wieczoru, okazał się zupełnie inny …
Przekraczając próg
mieszkania, mocno chwyciłeś mnie za pośladek, tym samym pchając
mnie na ścianę. Przyssałeś się do moich ust, dziko wpychając w
nie język. Pocałunek, od którego brakuje tchu. Potem było kilka
zwyczajnych, przyziemnych czynności, czyli zdjęcie butów, kurtek,
umycie rąk, wypakowanie zakupów, no i zaparzenie obiecanej kawy.
Tylko, że kawa jak się później okazało była deserem, a głównym
daniem byłeś Ty.
Właśnie włączałam
ekspres do kawy, kiedy poczułam Twój oddech na karku. Biodrami
wpychałeś się w moje pośladki. Poczułam tę twardość w Twoich
spodniach. Całowałaś mnie po karku. Dłonie wsunąłeś pod
bluzkę, rozpiąłeś biustonosz i dobrałeś się do piersi. Palce
szybko odnalazły sutki, które mocno już stwardniały. Zacząłeś
je ściskać, podszczypywać. Z moich ust wydobył się przeciągły
jęk. A usta, coż … ponownie spotkały się w dzikich pocałunkach.
Zęby przygryzały wargi. Języki toczyły walkę o terytorium.
Rozpiąłeś mi spodnie, zsunąłeś je razem z majtkami. Dłońmi
masowałeś pośladki, dawałeś klapsy. Wsunąłeś palce pomiędzy
nie, natrafiając na mokrą, gorącą i pulsującą cipkę. Mruknąłeś
zadowolony, bo właśnie takiego efektu oczekiwałeś. Rytmiczne,
koliste masowanie łechtaczki Twoimi zwinnymi palcami, spowodowało,
że zaczęłam odlatywać. Orgazm szybko mnie dopadł, pustoszył
ciało. Głośne jęki rozeszły się echem po kuchni. Nie pozwoliłeś
mi odpocząć. Obróciłeś mnie w swoją stronę i patrząc na mnie,
oblizałeś palce, mokre i lepkie z mojego podniecenia. Posadziłeś
mnie na blacie. Szybko zdjąłeś ze mnie spodnie, mocno rozchyliłeś
mi nogi i bez większych ceregieli, dobrałeś się ustami do cipki.
Powoli traciłam świadomość. Język sunął po niej z
uwielbieniem, drażniąc najczulsze miejsca. Lizałeś mnie z pasją.
Usta rytmicznie ssały łechtaczkę, a dwa palce wsuwały się w
cipkę. Wsunęłam dłoń w Twoje włosy, tym samym dociskając
twarz, by jeszcze zwiększyć doznania. Potok westchnień i jęków
wysypywał się z ust. Coraz mocniej, intensywniej. Coraz szybciej.
Kolejny orgazm przetoczył się przez ciało, jak potężna fala
Tsunami. Mgliste, nieobecne spojrzenie mych oczu, mówiło wszystko.
Akcja nabierała
tempa. Były momenty, że nie do końca wiedziałam co się ze mną
dzieje. Gdzie jestem. Byłam w innym świecie, miałam wrażenie, że
się unoszę. Nawet nie kojarzę momentu jak to się stało, że z
„pozycji blat” przeszłam do „pozycji parter” klęcząc przed
Tobą na podłodze kuchni. Szybko rozpięłam spodnie, lekko je
zsuwając. Penis stał na baczność, lekko się kołysząc. Mój
język zaczął wędrówkę po jego długości, oczywiście
zahaczając o jądra, żeby nie było im smutno. Lizałam go z
uwielbieniem. Czubkiem drażniłam jego najczulsze miejsca. Wsunęłam
penisa do ust. Mocno objęłam go wargami i zaczęłam Cię pieścić.
Wilgotne usta dziko po nim sunęły. Z góry przyglądałeś się,
jak Twoja męskość co chwilę chowa się w ustach. To musiał być
podniecający widok. Na chwilę wyjęłam penisa. Oklepałam nim
swoją twarz, pozostawiając na niej mokre ślady śliny. Ramiączka
biustonosza zsuwały się na ramiona, trochę blokując mi ruch. W
bluzce rozpięły się już 3 guziki. Splunęłam na penisa, zaczęłam
wszystko zachłannie zlizywać. I w tym momencie mocno chwyciłeś
mnie za policzka, zmuszając do otwarcia ust. Popatrzyłeś, pełen
dzikiej i niepohamowanej żądzy, a później wsadziłeś do ust
całego penisa, po nasadę. Zaczęłam się nim krztusić. Chwyciłeś
mnie za głowę i zacząłeś ją dociskać do krocza. Nabijałeś
usta na penisa. Pieprzyłeś je bez opamiętania. Moje palce w tym
czasie wsunęły się w cipkę. To był totalny odlot. Nadszedł czas
kiedy zwolniłeś uścisk mojej głowy. Jednym ruchem pomogłeś mi
wstać. Wpychając mi palce w cipkę, całując moje usta,
pokonywałeś wraz ze mną kolejne kroki, by wreszcie dotrzeć do
łóżka.
W bardzo szybkim
tempie pozbywaliśmy się resztek ubrań, które w nieładzie
lądowały na podłodze. Niemalże kadr wycięty z wielu światowych
filmów. Nadzy rzuciliśmy się na łóżko. Wzajemny dotyk,
pocałunki. Dłonie kreślące na skórze znaki pożądania. Chciałam
Cię wreszcie poczuć w sobie. Chciałam się z Tobą kochać,
pierzyć, rżnąć.
Dosiadłam Cię.
Chwilę ocierałam mokrą cipką o penisa, a później nabiłam się
na niego i zaczęłam Cię ujeżdżać. Biodra unosiły się i
opadały. Kołysały się, wiły. Piersi podskakiwały. Wsunąłeś
palce pomiędzy nasze ciała. Zacząłeś masować nabrzmiałą
łechtaczkę. Palcami drugiej dłoni, podszczypywałeś na przemian
sutki. Nie jestem wstanie użyć słów do określenia tego co
czułam, co działa się z moim ciałem. Dochodziłam raz za razem.
Cipka mocno zaciskała się na penisie. Zmieniliśmy pozycję.
Wziąłeś mnie od tyłu. Głowę oparłam na poduszce, biodra
uniosłam w górę, a Ty zamiast wejść we mnie, zacząłeś mnie
lizać i dawać mocne klapsy. Rozkosz i słodki ból totalnie się
zmieszały. Chciałam więcej, chciałam mocniej. Wbiłeś się we
mnie, głęboko. Twoje biodra chodziły jak tłoki. Raz za razem.
Pchnięcie za pchnięciem. Coraz szybciej, bez opamiętania.
Pokonywaliśmy kolejne szczeble rozkoszy, by wspólnie chwycić
szczyt, by wspólny krzyk jednym się stał. Wypełniłeś mnie swym
ciepłem. Strużki spermy powoli spływały po łechtaczce.
Opadliśmy na łóżko.
Oddech powoli się uspokajał.
I tak leżeliśmy jeszcze
przez chwilę. Obsypywałeś moją twarz wieloma czułymi
pocałunkami, a Twoje ramię bezpiecznie mnie otuliło.
Pora wreszcie wstać i
zaparzyć kawę :)
PS. Dopiero podczas
kolacji dotarło do nas, że jak i w kuchni, tak i w pokoju były
zapalone światła, a co jeszcze ważniejsze … rolety w oknach nie
były zasunięte, więc sąsiedzi mięli niezłe kino, niezły ubaw.
Spontan … czasami przez niego traci się głowę.
Super tekst! czułem ukłucie w podbrzuszu...
OdpowiedzUsuńwłaśnie znalazłem tego bloga zabieram się za czytanie reszty :)
Bardzo mi miło, że moja pisanina Ci się spodobała :) Życzę przyjemnej lektury, pozdrawiam serdecznie
UsuńŚwietny tekst :) czekam na więcej
OdpowiedzUsuńCzy można jeszcze gdzies kupić Twoja książkę..? Uwielbiam te opowiadania ������
OdpowiedzUsuń