Tekst powstał przy współpracy z czytelnikiem "Jan Kowalski"
Nienasycona
Miałam w planach tygodniowy wyjazd nad morze, z dala od zgiełku miasta. Cisza, spokój, szum morza, zachody słońca. Potrzebowałam chwili wytchnienia, naładowania baterii. Najwygodniej było mi pojechać pociągiem, ale ze względu, że nie było jeszcze sezonu wakacyjnego, godziny odjazdu pociągu nijak mi nie pasowały. Wybrałam więc podróż autokarem.
Mimo, że był to dopiero początek czerwca, temperatura była wysoka. Pojawiłam się w umówionym miejscu na zbiórce. Dochodziła godzina 20.00. Z ulgą stwierdziłam, że jest nas garstka. Bez pośpiechu zajęłam miejsce w przedostatnim rzędzie autokaru, oczywiście obok okna. Uwielbiam wpatrywać się w świat spowity nocą. Na moje szczęście nikt nie usiadł obok mnie. Na razie miałam oba miejsca dla siebie. Pewno z czasem ludzie dosiądą się w innych miastach i nie będzie już tak kolorowo. Obowiązkowo nałożyłam na uszy słuchawki i puściłam ulubioną muzykę. Autokar ruszył. Mknęliśmy pokonując kolejne kilometry. Mimo, że klimatyzacja była włączona, cały czas odczuwałam ciepło. Słońce schowało się za horyzontem. Nastała noc. Powieki mimowolnie opadły. Oddałam się w objęcia Morfeusza. I jak zawsze miałam erotyczny sen. Jakiś obcy facet rżnął mnie na wszystkie sposoby. Zbudziłam się po jakiejś godzinie, z mocno bijącym sercem i wilgotną, podnieconą cipką. Cholera, czy ja zawsze po zamknięciu oczu muszę śnić o pieprzeniu ? Starałam się myśleć o czymś innym, przegonić narastającą chęć na sex. Dobrze, że obok mnie, nadal widniało puste miejsce. Autokar się zatrzymał. Kierowca poinformował, że mamy 20-to minutową przerwę. Mimo, że wszyscy niby spali, na słowa kierowcy jak na zawołanie otworzyli oczy i w pośpiechu zaczęli opuszczać pojazd. Zawsze mnie to bawiło. Wychodząc, zachwiałam się na schodach wpadając na mężczyznę stojącego tuż przede mną. Popatrzył na mnie rozbawiony i pomógł mi wyjść z autokaru. Przepraszając go i dziękując za pomoc, zauważyłam, że jest cholernie przystojny. W tym samym momencie poczułam miłe mrowienie w podbrzuszu. Sutki dumnie stanęły, rozpychając się w staniku. Najchętniej rzuciłabym się na tego typa i go dosiadła, zgwałciła i przede wszystkim porządnie mu obciągnęła. W duchu skarciłam się za takie myśli i z uśmiechem na twarzy udałam się w stronę stacji benzynowej, by skorzystać z toalety i kupić ulubioną kawę. Kiedy przerwa się skończyła, wszyscy posłusznie wrócili do autokaru i usiedli na swoich miejscach. Oczami taksowałam podróżnych w poszukiwaniu tego jedynego. Siedział gdzieś pośrodku. Obok ładnej brunetki. Szlag, mam nadzieję, że to nie jego osoba towarzysząca. Lekko wściekła, wytargałam z torby podręcznej kocyk z którym się nie rozstaję na wyjazdach. Zdjęłam spodnie, przeklinając siebie w duchu, za to, że na tak długą podróż ubrałam jeansy, zamiast wygodne dresy lub leginsy. Ubrana tylko w bieliznę i bluzkę z krótkim rękawem, uwidaczniającą mój spory biust, nakryłam się kocem i po chwili zasnęłam.
Sen powrócił, tak samo intensywnie erotyczne jak poprzednio. Cipka pulsowała, domagając się pieszczot. Była mocno podniecona, na maxa mokra łącznie z majtkami. Dłoń wsunęła się pod materiał bielizny. Palce niecierpliwie zaczęły pieścić cipkę. Cholera, chwila … to nie są moje palce. Ja nie pieszczę w ten sposób cipki. Nie tak intensywnie, nie tak zachłannie. Nie widziałam już czy to jest sen, czy to dzieje się naprawdę. Chciałam otworzyć oczy, ale bałam się, ze ta rozkosz od razu pryśnie jak mydlana bańka. Rozsądek zwyciężył, otworzyłam oczy i z przerażeniem stwierdziłam, że przystojny nieznajomy siedzi obok mnie, z ręką w moich majtkach. Chciałam zaprotestować, ale każda moja próba wydobycia głosu, kończyła się Jego dzikim pocałunkiem. Każda moją próba wyjęcia Jego dłoni z moich majtek, kończyła się mocnym i dosadnym wsunięciem palców w cipkę. Niby chciałam, żeby przestał, ale z drugiej strony byłam strasznie napalona i chciałam być dobrze zerżnięta. Jego długie, męskie palce rytmicznie wsuwały się w mokre i ciasne wnętrze. Kciuk co jakiś czas trącał nabrzmiałą łechtaczkę. Jego ciepły język ocierał się o mój i badał wnętrze moich ust. Dzikie, szalone pocałunki pozbawiające tchu. Zjechałam dłonią w dół,czując wybrzuszenie w spodniach nieznajomego. W pośpiechu rozpięłam rozporek i wydobyłam twardego kutasa. Jego stercząca pała była pokaźnym okazem. Pokryta żyłkami, gruba i duża. Mocno objęłam kutasa dłonią i zaczęłam go dosadnie pieścić. Dół, góra i ponownie dół. Intensywność naszych pieszczot była coraz większa, szybsza, mocniejsza. Byłam na granicy orgazmu, ale wolałam go przeżyć mając w cipce Jego kutasa.
- Zerżnij mnie, kuuurwa zerżnij mnie tu i teraz, zapakuj mi kutasa w cipkę i mocno wypieprz - potok myśli wysypał się z ust w jednostajnej melodii. Mówiąc to lekko chrapliwym głosem, popatrzyłam na Ciebie uległym wzrokiem. Zauważyłam w Twoich oczach władzę i niepohamowaną chęć zrobienia ze mną rzeczy, o których nawet mi się nie śniło.
- Zerżnę Cię, ale najpierw masz dojść na moich palcach - wycedziłeś przez zęby.
Patrząc na mnie, zacząłeś rytmicznie i mocno wsuwać w cipkę dwa palce. Potem dołączyłeś trzeciego. Pakowałeś je jak automat. Raz za razem. Trochę bolało, bo moja cipka jest ciasna, mimo wieku i urodzenia dziecka. Przymknęłam oczy. Orgazm zbliżał się dużymi krokami.
- Patrz na mnie ja Cię rżnę palcami. Nie zamykaj oczu – nakazałeś.
Oparłam głowę o siedzenie i nie spuszczając wzroku z Twojej twarzy, zaczęłam dochodzić. Potężna siła orgazmu, zawładnęła ciałem. Mimo wielu starań, jęki wydobywały się z gardła. Dłonią zasłoniłeś mi usta, by je stłumić. Cipka w nieregularnych skurczach zaciskała się na palcach. Świat wirował, krew buzowała w żyłach, a wzrok stał się mętny. Na ciele pojawiły się kropelki potu. Wyjąłeś palce. Były całe mokre, śliskie i lepkie. Zlizałeś z nich podniecenie, a potem wsunąłeś mi je do ust. Mieszanka moich soków, zmieszanych z Twoją śliną. Mmm ... wyborne. Patrzyłam to na Ciebie, to na kutasa. Chciałam więcej, o wiele więcej. Chciałam intensywniej, mocniej i ostrzej. Na granicy słodkiego bólu.
Jan Kowalski
Uśmiechnąłem się lubieżnie. Dłonią mocno ścisnąłem Ci usta i lekko pocałowałem. Potem delikatnie, ale stanowczo poklepałem po policzku. Dość mocno chwyciłem za głowę i przycisnąłem do krocza. Nakryłem Twoim kocem. Drugą ręką wepchałem kutasa w usta. Właściwie nadziałem Ci głowę na stojący pal. Poczułaś go w gardle, które mimowolnie zaczęło się kurczyć drażniąc twardego kutasa. Jego nabrzmiałą, elastyczną, już naoliwioną głowicę. Twoje wargi były jak gąbka nasączona najdelikatniejszym balsamem. Sunęły w górę i w dół po moim bydlaku. Delikatność tego ruchu cudownie kontrastowała z tym, jak długim paznokciem drażniłaś mi mosznę. Dłonią ściskałaś mi wypełnione po brzegi jądra.
Autobus pędził przez gorącą księżycową noc. Obok cicho pochrapywali ludzie. A może podglądali, jak pod kocem rytmicznie rusza się Twoja śliczna główka obrabiająca moją pałę. Półleżałem rozparty w fotelu. Zatapiałem się w myślach o tym, co Ci zrobię potem. Ręką to nadawałem rytm Twojemu obciąganiu, to szukałem Twoich obfitych piersi gdzieś pod kocem. Dobierałem się do nich jak małolat swojej dziewczynie na drugiej randce. Ale pewność, z jaką odnajdywałem Twoje nabrzmiałe sutki zdradzała wprawę dojrzałego samca. Ściskałem w palcach mięsiste brodawki. Pociągałem dawkując ekstazę i ból. Wreszcie podniecony tą mieszanką oniryzmu i mocnych pieszczot, byłem gotowy dojść. Zanurzyłem Ci palce we włosach, chwyciłem za nie i nadałem szybki mocny rytm. Po jaja. Po kilku mocnych pchnięciach, kutas zatrząsł się i wystrzelił mocnym strumieniem gorącej spermy. Napalony fiut wypluwał strugi gęstego nasienia.
Siedziałem z przymkniętymi powiekami. Gdy je otworzyłem, zobaczyłem, że światła są zapalone. Pochłonięty rozkoszą, którą mi dawało Twoje obciąganie, nie zauważyłem, że autobus wjechał na kolejny dworzec. Rozespane panie jadące do sanatorium z niedowierzaniem patrzyły, gdy wychyliłaś spod koca zarumienioną twarz. Z kącika ust płynęła strużka spermy. Rzuciłem Ci chusteczkę:
- Doprowadź się do porządku i wyjdź.
Stałem na zewnątrz. Po dłuższej chwili wyszłaś z autobusu. Rozczochrana, z bluzką na lewą stronę i ledwo naciągniętymi spodniami. Wszyscy podróżni poszli w stronę kolorowo i mocno oświetlonego zajazdu. Ja pociągnąłem Cię za rękę w drugą stronę - pomiędzy opustoszałe autokary. Wciągnąłem Cię pomiędzy dwa, obróciłem plecami i popchnąłem na autobus. W rozedrganym powietrzu czuć było gorąco bijące od strony silnika.
- Wypnij tyłek suko - powiedziałem. - I rozepnij rozporek.
Gdy posłusznie to zrobiłaś, chwyciłem Cię za spodnie i brutalnie ściągnąłem aż do kostek. Razem z majtkami. Księżyc oświetlał Twój kształtny suczy tyłek wypięty jak u tirówki opartej o maskę samochodu. Schyliłem się i dwoma długimi ruchami liznąłem oba jędrne pośladki. Byłem jednak zbyt podniecony, by się bawić. Stopą rozstawiłem Ci nogi tak szeroko, jak pozwalały spodnie opuszczone do kostek. Strzeliłem Ci mocnego klapsa, po czym zapakowałem kutasa w cipkę. Mocnym sztychem niemal po jaja. Słysząc Twój przeciągły jęk, zatkałem Ci usta dłonią. Cofnąłem lekko i teraz już wepchałem po nasadę. Twoja cipka była cudownie mokra i gotowa. Zaskakująco ciasna. Jakbyś mi chwyciła kutasa ręką. Wiedziałem, że nie ma dużo czasu, więc zacząłem Cię szybko i mocno rżnąć. Niemal Cię wbiłem w blachę autobusu.
Nienasycona
Ręce oparte na ciepłej, zakurzonej blasze autobusu. Tyłek mocno wypięty. Kutas rozpychający i wypełniający cipkę na maxa. Pchnięcie za pchnięciem. Kutas wbijał się w podniecone wnętrze raz za razem. Męska dłoń spoczęła na pośladku, siarczysty klaps. Po chwili drugi pośladek zatrząsł się pod wypływem uderzenia. Twoja dłoń wsunęła się w moje włosy. Chwyciłeś kosmyk i mocno pociągnąłeś w tył. Jęki stawały się coraz głośniejsze i śmielsze. Echem odbijały się od blach autobusów. Orgazm pustoszył ciało. Nogi uginały się pode mną. Znieruchomiałam, dumnie przyjmując Twoje kolejne dosadne pchnięcia. Cipka intensywnie zaciskała się na kutasie w nieregularnych skurczach. Ciepłe dreszcze opanowały ciało. Ostanie na maxa pchnięcie. Miałam wrażenie, że Twoja pała rozerwie cipkę na strzępy. Obficie spuściłeś się w mokre wnętrze, zalewając je gęstą, ciepłą spermą. Przyssałeś się do moich ust w namiętnym pocałunku. Ssałeś wargę, przygryzałeś ją. Nasze języki ocierały się o siebie. Kolejne pchnięcia były już słabsze, delikatniejsze, a potem nastała cisza. Wyjąłeś kutasa i szybko schowałeś go do spodni. Ja też zaczęłam się ubierać. Sperma strużką płynęła po udzie. Zmieniłam bluzkę na prawą stronę, poprawiłam zmierzwione włosy. Razem udaliśmy się do autokaru. Szedłeś za mną, raz na jakiś czas klepiąc mnie w tyłek. Autokar wypełniony był kompletem podróżnych. Starsze panie patrzyły na nas z pogardą. Każdy z nas usiadł na swoim miejscu. Ponowienie nakryłam się kocem. Nasycona, odprężona, z uśmiechem na ustach … zasnęłam.
Tekst: Nienasycona sexem i Jan Kowalski
Podoba mi sie to opowiadanie :)
OdpowiedzUsuńGreg
Dziękuję :) pozdrawiam
UsuńApetycznie jak zawsze...
OdpowiedzUsuń:))) staram się
UsuńCzas na opowiadanko z totalną kobiecą dominacją, czekam właśnie na to opowiadanko z twojej strony. Wierzę w ciebie kochana ;)
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś powstanie :) Pozdrawiam
UsuńNienasycona została nasycona czy brak czasu aby rozpalać kobiety i mężczyzn swoimi opowiadaniami?
OdpowiedzUsuńNienasycona miała ciężki czas w swoim w życiu, ale powoli wracam do pisania :) Pozdrawiam
UsuńNoc, budzi mnie dotyk Twojego nagiego ciała, wtulasz się po prostu we mnie jak nie raz gdy robiło Ci się chłodniej... Czuję jak Twoja dłoń powoli zsuwa się niżej, jak natrafia na mojego Twardego penisa I słyszę ciche mmmmmm... Wciąż w pół śnie nie reaguje na Twoje delikatne ruchy dłonią w górę i dół mojego członka. Nagle czuje jak się odsuwasz, odkrywasz mnie spod kołdry i obejmujesz swymi udami... Pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuńoj Nienasycona jesień już a ty nic nie piszesz?
OdpowiedzUsuń