6 maja 2009 r
Szlafroczek zwinnie zsunął się z ciała. Odkręciłam wodę i weszłam pod prysznic. Ciepły strumień wody otulił moje zmęczone ciało. Chwila relaksu, chwila wytchnienia. Namydliłam gąbkę i powolutku, bez pośpiechu zaczęłam się myć. Para wypełniła łazienkę, zrobiło się ciepło i duszno. Gąbka zachłannie wdzierała się w każdy zakamarek mego ciała. Dłonie zwinnie sunęły po gładkiej skórze. Kątem oka zauważyłam otwierające się drzwi do łazienki. To byłeś Ty. Wszedłeś i oparłeś się o umywalkę. Uważnie mi się przyglądałeś. Obserwowałeś każdy mój ruch. Ręką przetarłam szybę kabiny prysznicowej, byś miał lepszy widok. Nasze spojrzenia się spotkały. Obłęd w oczach zdradzał stan w jakim się znajdowaliśmy. W powietrzu unosił się zapach pożądania. Miałeś na sobie tylko bokserki, stałeś i zjadałeś mnie wzrokiem. Nasze rozbudzone myśli kłębiły się w głowach. Zwyczajna czynność zwana myciem przerodziła się w kuszącą i zmysłową grę ciał. Pieściłam piersi, ugniatałam je z pasją i uwielbieniem. Sutki stawały się nabrzmiałe i sterczące. Pocierałam je palcami, naciągałam. Kiedy ja pieściłam swe krągłości, Ty dłonią zacząłeś pieścić penisa przez materiał bokserek. Z każdym kolejnym dotykiem Twoja męskość stawała się coraz większa. Masowałeś penisa, pocierałeś kciukiem jego główkę. Wykonywałeś zwinnie posuwiste ruchy góra-dół. Drugą dłonią pieściłeś jądra. Mrrr … cóż to był za cudowny widok. Przez moje ciało przechodziły dreszcze pożądania i podniecenia. Drżącą z rozkoszy dłonią sunęłam po ciele, coraz niżej i niżej, aż dotarłam do ogolonej, gładziutkiej cipki. Wsunęłam w nią palce. Mimowolnie odchyliłam głowę w tył. Z ust wydobył się cichy jęk, gorące płatki kobiecości były nabrzmiałe i mokre, łechtaczka swym pulsującym istnieniem domagała się pieszczot. Ujęłam ją w palce i zaczęłam delikatnie, jakby od niechcenia pocierać. Widząc to, zdjąłeś bieliznę, chwyciłeś penisa w dłoń i podszedłeś do mnie. Odwróciłeś mnie tyłem do siebie, ocierałeś się penisem o mój tyłeczek. Wsunąłeś go między moje pośladki i drażniłeś nim obydwie dziurki. Pożądaliśmy się zachłannie, byliśmy podnieceni na maxa. Zakręciłeś wodę, chwyciłeś mnie za rękę i pomogłeś mi wyjść spod prysznica. Mokrą i nagą wziąłeś mnie na ręce i zaniosłeś do salonu. Położyłeś mnie na chłodnej, skórzanej sofie. Moje ciało pokryło się gęsią skórką. Było mi zimno. Uklęknęłam na sofie, rozchyliłam nogi i uniosłam biodra w górę. Wsunąłeś głowę pod mój tyłeczek, trzymałeś w mocnym uścisku dłoni moje pośladki. Krzyknęłam z rozkoszy kiedy Twój gorący język zetkną się z łechtaczką. Dobitnie mnie pieściłeś. Wsunąłeś we mnie dwa palce, a językiem drażniłeś łechtaczkę. Lizałeś ją i ssałeś, czubkiem języka zataczałeś na niej kółeczka. Ustami muskałeś płatki kobiecości. Zamknęłam oczy, dłońmi kurczowo trzymałam się oparcia sofy. Brakowało mi tchu, serce biło jak szalone, świat wirował wokół mnie. Ciałem zaczęły targać dreszcze rozkoszy. Moja cipka zaciskała się na Twoich palcach w chaotycznych skurczach. Jęczałam, wyłam i krzyczałam w niebiańskiej ekstazie. Biodra wiły się w erotycznym tańcu, całe ciało drżało. Sięgnęłam szczytu, uniosłam się w przestworzach. Wysunąłeś głowę spod mojego tyłeczka i popatrzyłeś na mnie. Mój wzrok był mętny, jakby za mgłą. Wpatrywałam się w Twego penisa. Chciałam żebyś już we mnie wszedł, ale z drugiej strony nie mogłam się oprzeć pokusie posmakowania Cię, wiec delikatnie pchnęłam Cię w róg sofy, usiadłeś w pozycji półleżącej. Rozchyliłam mocniej Twe nogi. Muskałam ustami wewnętrzną stronę ud, przejechałam językiem po jądrach, poprzez nasadę penisa, aż po jego czubek. Zsunęłam dłonią napletek. Ustami muskałam główkę, ssałam ją i delikatnie kąsałam ząbkami. Czułam Twój delikatny ruch bioder. Drażniłam się z Tobą. Chwyciłam w dłoń jądra i zaczęłam je dobitnie pieścić, a penisa wsunęłam głęboko do ust. Mrrr … uwielbiam to. Pieściłam go z pasją, wsuwałam głęboko, czułam jak główką obija tylną część gardła. Wiedziałam, że zaraz dojdziesz, że zaraz tryśniesz swym ciepłem, więc zaprzestałam pieszczot. Całując Cię i liżąc dotarłam do Twych ust. Zaczęliśmy się namiętnie całować, jak stęsknieni za sobą kochankowie. Nasze ciała przylgnęły do siebie, nasze twarze ocierały się. Całowałeś zachłannie moje usta, gryzłeś brodę, muskałeś szyję. Ułożyłeś mnie na sofie, rozchyliłeś moje nogi, położyłeś się na mnie i z pasją wsunąłeś się w mą kobiecość. Staliśmy się jednością, jednym ciałem. Nasze biodra rozpoczęły wspólny taniec rozkoszy. Pieściłam Twe plecy, czułam jak każdy Twój mięsień się napręża. Nogami oplotłam Twe biodra byś mógł jeszcze głębiej we mnie wejść. Wsuwałeś się moją kobiecość coraz głębiej, mocniej i szybciej. Czułam Cię całą sobą. Dłonią docisnęłam Twe pośladki do siebie. Byliśmy w amoku, w obłędzie pożądania. Nasze usta ponownie spotkały się namiętnym i dzikim pocałunku. Ssałam Twe wargi, a Ty moje delikatnie kąsałeś zębami. Jęczeliśmy jak szaleni. Nasze ciała drżały, targały nami spazmy rozkoszy. Wpiłam paznokcie w Twe plecy, moje ciało znieruchomiało, a z ust wydobył się głuchy, przeciągły krzyk. Ty wykonałeś jeszcze kilka szybkich ruchów, a potem krzycząc w rozkoszy, mocno wbiłeś się we mnie, tryskając i wypełniając mnie swym gęstym ciepłem. Orgazm … szczyt spełnienia i uniesienia, zniewalająca fala rozkoszy, eksplozja. Odprężeni i nasyceni leżeliśmy na sofie, starając się dojść do siebie po pięknym spełnieniu. Nasze ciała były wtulone w siebie, dłonie w wspólnym uścisku, twarz przy twarzy, serce przy sercu … wspólny oddech.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz