poniedziałek, 18 grudnia 2017

Spętana nicią Twego pożądania

31 stycznia 2009 r
   Zakradłeś się do mojego łóżka, kiedy już spałam. Przytuliłeś się do mnie, pocałowałeś mnie w szyję. Twoja dłoń delikatnie sunęła po gładkiej skórze mojego nagiego ramienia, zsuwając ramiączko koszulki nocnej. Mruknęłam coś pod nosem i obróciłam się na plecy. Otworzyłam oczy, spojrzałam na Ciebie półprzytomnym wzrokiem. Chciałam coś powiedzieć, ale przysłoniłeś mi usta dłonią i wyszeptałeś.
- Ciii … Kochanie, zamknij oczy i odpręż się.
   Przeciągnęłam się leniwie i zamknęłam oczy jak prosiłeś. Twoje usta muskały moją twarz, całowałeś czoło, powieki, policzka, brodę, aż wreszcie dotarłeś do ust. Całowaliśmy się z pasją. Nasze usta przywarły do siebie w namiętnym pocałunku. Języki szalały wzajemnie się przepychając. Raz wibrowały w moich ustach, a raz w Twoich. Podciągnąłeś do góry koszulkę nocną, a później pomogłeś mi się jej pozbyć. Każdy Twój ruch był wolny, spokojny i delikatny. Zdjąłeś także swoje bokserki, byliśmy nadzy. Odsunąłeś na bok kołdrę, by mieć więcej miejsca. Zsunąłeś się niżej. Rozchyliłeś moje nogi, całowałeś wewnętrzną stronę ud, wodziłeś językiem po skórze. Pieściłeś mnie z uwielbieniem. Mój oddech stawał się nieregularny, przyspieszony. Cicho wzdychałam i pojękiwałam. Czułam, że robię się wilgotna. Czasami rzucałam na Ciebie ukradkowe spojrzenia. Byłam spętana nicią Twego pożądania, pajęczyną namiętności. Moje biodra wiły się w zmysłowym tańcu. Dłońmi pieściłam piersi, ugniatałam je i masowałam. Drażniłam i pocierałam sutki, które stawały się twarde i sterczące i przedzierały się przez moje palce. Twój język dotarł do mojej lśniącej, mokrej kobiecości. Pieściłeś mnie z pasją. Ssałeś na przemiennie wargi i łechtaczkę. Wsunęłam dłoń w Twoje włosy i i mocniej docisnęłam Twą twarz do mojej cipki. Poczułam jak Twój język wchodzi we mnie. Twoje pieszczoty przyprawiały mnie o zawrót głowy. Drżałam, jęki stawały się coraz głośniejsze. Kiedy byłam już bliska osiągnięcia rozkoszy, Ty przerwałeś. Popatrzyłam na Ciebie zdziwiona, a nawet trochę rozczarowana i wściekła tym, że w najważniejszym momencie przerwałeś. Zauważyłeś moją determinację i uśmiechnąłeś się pod nosem. Nachyliłeś się i wyciągnąłeś coś spod łóżka. W blasku księżyca zauważyłam srebrzysty, lśniący kolor czegoś, co przypominało wibrator. Trzymałeś ów przedmiot w dłoni. Nachyliłeś się nade mną i zacząłeś nim sunąć po mojej skórze. Wodziłeś nim po brzuchu, kierując się ku górze. Czubkiem pocierałeś sutki. Zimny, metalowy wibrator wdzierał się w każdy zakamarek mojego ciała. Wywoływał falę dreszczy, wywoływał ciarki na skórze. Wsunąłeś go między moje piesi, ocierałeś nim każdy skrawek ciała. Jeździłeś nim po skórze nóg, drażniłeś wewnętrzną stronę ud, aż wreszcie czubkiem zacząłeś drażnić łechtaczkę. Byłam już na granicy wytrzymałości, nie potrafiłam zapanować nad spazmami, które targały moim ciałem. Wchodziłeś metalowym przyjacielem w moją dziurkę. Najpierw powoli, delikatnie, płytko. Z czasem Twoje ruchy nabrały tempa, a wibrator wsuwał się we mnie coraz głębiej, dając mi niebiańską rozkosz. Jęki zamieniły się w krzyk, straciłam nad sobą panowanie, straciłam świadomość istnienia. Ciało znieruchomiało, dłonie kurczowo zacisnęły się na prześcieradle, a z ust wydobył się przeciągły krzyk. Potężna dawka orgazmu spustoszyła moje ciało. Byłam w amoku pożądania. Szybko wyciągnąłeś wibrator i wbiłeś się we mnie swym twardym penisem. Nasze usta spotykały się w dzikich pocałunkach. Nasze ciała ocierały się o siebie i tańczyły w równym rytmie, nasze zmysły były pobudzone do granic. Wbiłam palce w Twe pośladki, docisnęłam Cię mocniej do siebie. Chciałam Cię poczuć jeszcze głębiej. Wchodziłeś we mnie szybko, coraz szybciej. Nogami objęłam Twoje biodra, zębami wbijałam się w Twoją szyje. Zawładnęła nami dzika żądza. Nasze jęki mieszały się ze sobą. Wspólnie gnaliśmy na szczyt. W pewnej chwili krzyknęłam głośno, wbiłam paznokcie w Twoje plecy i przejechałam nimi wzdłuż kręgosłupa. Syknąłeś z bólu i bardzo mocno wsunąłeś się we mnie, zalewając mnie ciepłą spermą. Czułam jak Twój penis pręży się i pulsuje, a mięśnie mojej cipki systematycznie się na nim zaciskają. Wirowało mi w głowie, brakowało mi tchu. Odechciało mi się spać, nabrałam ochoty na jeszcze … w końcu nienasycona ze mnie kobieta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...