Wielkimi krokami zbliżały się Twoje urodziny. Cały czas zastanawiałam się nad prezentem dla Ciebie, lecz nic konkretnego nie przychodziło mi do głowy. Chciałam by ten prezent był nietypowy, by pozostawił ślad w Twej pamięci na bardzo długo.
Wreszcie wpadłam na rozkoszny pomysł. W dniu Twych urodzin zadzwoniłam do Ciebie do pracy składając Ci życzenia. Wiedziałam, że tego dnia wrócisz trochę później niż zwykle, wiec miałam więcej czasu na przygotowanie wszystkiego.
Było późne popołudnie, kiedy zadzwonił telefon.
- Kochanie właśnie wychodzę z pracy, zaraz będę w domu – usłyszałam w słuchawce.
Za oknem robiło się ciemno, w domu panował półmrok, oświetlony płomieniami świec. Szybko pobiegłam do łazienki, nalałam ciepłej wody do wanny, dodając pachnący olejek do kąpieli. Zapaliłam kolejnych kilka świec, postawiłam dwa kieliszki i butelkę schłodzonego szampana. Włączyłam Twoją ulubioną relaksacyjną muzykę. Szybciutko zdjęłam ciuszki i zarzuciłam na siebie tylko krótki jedwabny szlafroczek. Chwilkę później usłyszałam dzwonek do drzwi. Wszedłeś do domu. Twój uśmiech mnie rozbrajał, Twoje spojrzenie sprawiało, że przechodziły po moim ciele ciepłe dreszcze. Wreszcie przyszedłeś, wreszcie byłeś tylko dla mnie. Wręczyłam Ci czerwoną różę, złożyłam życzenia. Nasze usta spotkały się w namiętnym pocałunku. Twoje gorące usta muskały moją twarz. Nasze języki ocierały się o siebie w dzikim tańcu pożądania. Pocałunki były namiętne i długie. Próbowałeś zdjąć ze mnie szlafroczek, lecz wciąż odpychałam Twoje dłonie. Całując się przemierzaliśmy kolejne metry mieszkania. Ocierając się o ściany i drzwi dotarliśmy do łazienki. Pomogłam Ci się rozebrać. Rozpięłam zamek spodni, zsunęłam je w dół, przejechałam dłonią po bokserkach w których kryła się Twoja już nabrzmiała męskość. Patrząc głęboko w Twoje oczy, przygryzałam swe usta i mocniej chwyciłam penisa. Delikatnie się skrzywiłeś i na chwilkę wstrzymałeś oddech. Uwielbiam się tak z Tobą droczyć. Później pozbawiłam Cię bielizny i zaprosiłam do wanny. Kiedy już siedziałeś wygodnie w ciepłej wodzie, zsunęłam szlafroczek i przyłączyłam się do Ciebie. Nalałeś szampana, wznieśliśmy toast urodzinowy. Zaczęliśmy się ponownie całować, bez pośpiechu, delektując się swym ciepłem i smakiem. Powoli i zmysłowo ssałam Twe wargi, delikatnie przygryzałam je zębami. Otuliłeś mnie swymi ciepłymi dłońmi, które muskały skórę, drażniły i pieściły każdy kawałeczek ciała. Uniosłam kieliszek i przechylając go wylałam na Twą skórę szampana, a potem zlizałam trunek. Mój język wił się w szaleńczym tańcu rozkoszy. Wiedziałam, że masz ochotę się kochać, ale ja miałam trochę inny plan. Namydliłam gąbkę i zaczęła Cię myć, potem włączyłam prysznic i opłukałam Cię z piany. Byliśmy bardzo podnieceni, w powietrzu unosił się zapach sexu. Płomienie świec nadawały niepowtarzalny klimat. Poprosiłam byś wyszedł z wanny i wytarł się. Podałam Ci ręcznik, którym miałeś okryć swe wdzięki. Pocałowałam Cię po raz ostatni i pokierowałam Cię w stronę sypialni. Położyłeś się wygodnie na łóżku i czekałeś cierpliwie na moje przyjście. Chwile później pojawiłam się ubrana w czarną koronkową bieliznę, w czarne pończoszki, w czarne wysokie szpileczki i biały, krótki fartuszek pielęgniarski. Patrzyłeś na mnie zdumiony, zjadałeś mnie wzrokiem. Czułam na sobie Twoje spojrzenie i oddech. W ręku trzymałam buteleczkę z olejkiem.
- Kochanie połóż się wygodnie na brzuszku i zrelaksuj się, a ja wymasuję Twoje ciało po ciężkim dniu pracy – powiedziałam półszeptem
Bez słowa odwróciłeś się na brzuch. Biały ręcznik opasał Twe biodra. Naoliwiłam dłonie i zabrała się za masaż. Masowałam stopy i łydki, więcej czasu poświęciłam Twym udom. Wylałam na nie trochę oliwki i zaczęłam ją intensywnie wcierać. Zadowolony mruczałeś pod nosem. Moje dłonie delikatnie musnęły pośladki. Odchyliłam ręcznik, palcami zmysłowo kreśliłam znaki pożądania na Twym tyłeczku. Podniecenie rosło, moja cipka była już bardzo mokra. Z pasją masowałam pośladki. Uwielbiam ich widok, uwielbiam ich kształt. Z czasem masaż przerodził się w delikatne pieszczoty. Dłonią zjechałam niżej i namiętnie masowałam jądra, lecz opamiętałam się w porę i znowu wróciłam do relaksującego masażu. Droczyłam się z Tobą, drażniłam Cię swym dotykiem, rozbudzałam zmysły. Kilka kropel olejku wylałam na plecy, które później masowałam i pieściłam.
- Kochanie nie znęcaj się tak nade mną, proszę … daj mi już siebie, pozwól mi wejść w Ciebie – powtarzałeś w kółko.
- Kochanie nie znęcaj się tak nade mną, proszę … daj mi już siebie, pozwól mi wejść w Ciebie – powtarzałeś w kółko.
Pozwoliłam Ci się obrócić na plecy. Usiadłam okrakiem na Tobie. Koronkowymi majteczkami ocierałam penisa. Rozpięłam powolutku fartuszek i delikatnie zsunęłam go z siebie. To samo zrobiłam ze stanikiem. Odpięłam go, najpierw zsunęłam jedno ramiączko, potem drugie, aż w końcu Twoim oczom ukazały się dwie jędrne półkule lekko się kołyszące. Nasmarowałam dłonie oliwką, nachyliłam się nad Tobą i zaczęłam masować tors. Językiem przejechałam po Twej brodzie i szyi. Palcami pocierałam sutki. Dłonie sunęły po Twojej skórze, moje biodra wiły się i ocierały o Ciebie. Zsunęłam się niżej. Piersiami ujęłam Twego penisa. Pieściłam go po hiszpańsku, dotykając językiem za każdym jego główkę kiedy wyłaniała się z piersi. Cały drżałeś, penis pulsował coraz mocniej. Wyczułam, że zaraz pochłonie Cię siła orgazmu, wiec na chwilkę przestałam Cię pieścić. Ponownie usiadłam na Tobie okrakiem, odchyliłam w bok majteczki, przejechałam czubkiem penisa po mokrej cipce, a potem wsunęłam go w swe wnętrze. Obydwoje jęknęliśmy w rozkoszy. Usiadłeś. Nasze ciała ocierały się o siebie. Chwyciłeś moje dłonie w swoje dłonie. Na chwilkę zastygliśmy w bezruchu, a potem powolutku zaczęliśmy ruszać rytmicznie biodrami. Współgraliśmy, będąc jednym ciałem. Moja kobiecość zaciskałam się na penisie. Każdy kolejny ruch wywoływał dreszcze, wyzwalał rozkosz. Nasze usta przywarły do siebie w dzikim pocałunku, jęki stały się coraz głośniejsze, nasze biodra tańczyły w zmysłowym tańcu coraz szybciej. Wchodziłeś we mnie głęboko, tak jak lubię. Powoli traciliśmy świadomość istnienia. Jeszcze chwilkę, jeszcze moment … i wspólnie unieśliśmy się w przestworza, wspólnie dotknęliśmy bram raju. Krzykiem rozkoszy wpiłam się w twą szyję. Orgazm przeszył nasze ciała pozostawiając błogie uczucie nasycenia. Wypełniłeś mnie swym ciepłem. Trwaliśmy jeszcze w tej pozycji przez dłuższą chwilkę, starając się opanować nasze ciała, które nadal drżały. Później wtuleni w siebie położyliśmy na miękkiej pościeli.
- Dziękuję Kochana za ten wspaniały, niepowtarzalny prezent urodzinowy … od dzisiaj proszę byś co roku robiła mi takie prezenty urodzinowe.
- Kochanie, cała przyjemność po mojej stronie, cieszę się, ze prezent Ci się spodobał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz