wtorek, 19 grudnia 2017

(Nie)kontrolowany gwałt

23 października 2014 r
   Pracuję w warsztacie samochodowym, wśród samych facetów. Lubię ich towarzystwo, chociaż rzadko mamy okazję do rozmów. Całe dnie spędzam w biurze, za biurkiem. Natomiast mechanicy pracują tuż obok, na halach.
   Dzień jest pochmurny. Zimny wiatr przenika przez ciało. Podjeżdżam pod pracę. Wysiadam z auta i idę w stronę biura. Po drodze mijam się z trzema kolegami z pracy. Jak każdy tego dnia i oni mają ponure miny. Deszcz, wiatr, chłód ... późna jesień daje się we znaki.
  Kilku klientów przyjechało na drobne naprawy. W południe nastała cisza. Żadnych aut, żadnych klientów. Jeden z kolegów od samego rana dziwnie się zachowuje. Ilekroć przechodzi przez biuro, patrzy na mnie spod byka. Posępna mina, brak uśmiechu. Zastanawiam się o co chodzi. Pytam go nawet czy coś się stało. Ale tylko mruczy coś pod nosem i wraca na halę. Mija jakiś czas. Zamyślona, stoję na środku biura z mopem w ręku. Z zamyśleń wyrywa mnie gwałtowne otwieranie drzwi biurowych. To jest on, ten kolega z posępną miną. Staje naprzeciw mnie i wrednie mi się przygląda. Zauważam w jego oczach jakieś szaleństwo.
- Mógłbyś się przesunąć ?
- Nie.
- Chce wytrzeć podłogę.
W tym momencie chwyta mnie mocno za nadgarstek.
- Auuu ... zwariowałeś, to zabolało
- Wiem, ale nic takiego się nie stało, przecież to lubisz.
- Nie lubię niczego co sprawia mi ból.
   Wyrywa mi mopa z dłoni, który z trzaskiem spada na podłogę. Trzymając mnie nadal  za nadgarstek, wykręca mi rękę i pcha w stronę ściany. Oparta o nią twarzą, czuję jej chropowatą, zimna strukturę. On stoi za mną. Czuje na sobie jego oddech. Zaczynam się go bać. Przysuwa twarz do mojej. Odgarnia włosy i zaczyna lizać szyję i twarz.
- Przestań, jesteś nienormalny, czy co – mówię drżącym głosem.
- Cicho bądź suko, mam ochotę Cię zerznąć. Wpakuje Ci kutasa w cipka tak mocno, że zaczniesz wrzeszczeć.
- Kuuurwa puść mnie. Jesteś pieprznięty.
   Od razu żałuje tych słów. Kolega przyciska mocno moją twarz do ściany i bezczelnie wsuwa dłoń pod bluzkę. Podnosi stanik i mocno chwyta mnie za sutek. Boli. Cała ta sytuacja mnie przeraża. Zaczynam się wyrywać, krzyczeć, ale na próżno. Jest silniejszy. Jego szyderczy śmiech odbija się echem po pomieszczeniu.
- Po co tyle nerwów szmato, zawsze mówiłaś, że z Tobą można wszystko ... więc mówisz i masz.
   Nagle słychać kroki. Kumpel puszcza mnie i odchodzi. Na koniec odwraca się do mnie i mówi przez zaciśnięte zęby.
- Jeszcze z Tobą nie skończyłem.
Drzwi biura otwierają się, wchodzi listonosz i podaje mi pocztę.
- Wszystko w porządku ?
- Co ? Eeee ... taaaak wszystko ok, dziękuję.
  Ręce mi się trzęsą, łzy napływają do oczu. Kiedy listonosz opuszcza biuro, natychmiast biegnę do toalety. Chowam twarz w dłonie. Mam mętlik w głowie. Czemu, dlaczego, po co. Pytania bez odpowiedzi. Nie potrafię znaleźć wytłumaczenia na zachowanie jednego z mechaników. Dzwonek telefonu zmusza mnie do powrotu do biura. Siadam na fotelu i próbuję wziąć się w garść. Zabieram się za pracę, by zająć czymś myśli. Jednak nie potrafię się nad niczym skupić. Muszę pójść na chwilkę na jedną z hal. Mam nadzieję, że go tam nie będzie. Wchodzę i z ulgą stwierdzam, że jestem sama. Wszyscy są na hali obok. Nagle czuje jak ktoś mocno klepie mnie w tyłek, a potem chwyta  w talii.
- Jesteś, wiedziałem, że sama do mnie przyjdziesz.
- Pierdol się ...
- Oczywiście, będę się pierdolić ... z Tobą
   Zostaje pchnięta w stronę demontażownicy do opon. Kumpel podnosi moją spódnice. Rozrywa rajstopy. Odsuwa majteczki i wsuwa palce w cipkę. Krzyczę przerażona. Zasłania mi dłonią usta.
- Ciii suko, bo zrobię Ci krzywdę. Stój spokojnie.
Czuję męskie dłonie sunące po nogach w dół. Rozerwane rajstopy i majtki lądują na wysokości kostek.
- Rozsuń nogi, eeee mocniej, o taaak
- Nie proszę, zostaw mnie, daj mi spokój – łkałam zrozpaczona
- Chyba sobie żartujesz, to dopiero początek zabawy, wypieprzę Cię na maxa szmato. Przecież właśnie tego chcesz, porządnego jebania.
   Zaczynam krzyczeć, ale ponownie dłoń zatyka mi usta. Kręcę głową w lewo i w prawo, łzy spływają po gorących policzkach. Dłoń ląduję na szyi i się zaciska. Zaczynam się dusić. Próbuje się wyrwać, macham dłońmi, próbuję kopać. Dłoń uwalnia moją szyję i zjeżdża po bluzce. Ręce kolegi są już pod materiałem i wrednie próbują dostać się do piersi. Po chwili czuję jak palce zaciskają się na sutkach. Boli jak cholera. Podszczypuje je, naciąga. Sutki zaczynają sterczeć, robią się twarde. Słyszę zgrzyt rozpinanego rozporka. Dłoń mechanika wsuwa się w moje włosy i mocno ciągnie je  w tył. Przez chwile patrzymy na siebie. Jego usta lądują na moich. Mocno je zaciskam, by uniemożliwić wsunięcie języka. Znowu ten jego wredny uśmiech. Przysuwa dłoń do swych ust. Ślini ją, a potem wsuwa w cipkę.
- Jakaś taka sucha jesteś ... pizdo.
Przysuwa moje biodra do siebie i bez pardonu wbija się w cipkę  twardym jak skała kutasem . Krzyczę, bo ból rozrywa mnie na wskroś.
- Zamknij się suko, bo ktoś usłyszy, a przecież chyba nie chcesz żeby inni zobaczyli Cię z gołym, wypiętym dupskiem.
  Stoję w mocnym rozkroku, z mocno wypiętym tyłkiem. Rękoma trzymam się maszyny. Kumpel zaczyna mnie gwałcić. Wbija się w obolałą cipkę na maxa, do końca. Czuję jak mocno rozpycha wnętrze swym fiutem. Powtarzam sobie w myślach, że zaraz ten koszmar się skończy. Ale w momencie kiedy zaczyna od przodu pieścić łechtaczkę, dochodzi do mnie, że odczuwam przyjemność. Z każdym kolejnym pchnięciem cipka jest bardziej mokra. Penis wsuwa się w nią gładko. Ostro posuwa. 
- Widzę, że Ci się zaczyna podobać ... suko.
    Dostaję mocnego klapsa w prawy pośladek. Boli i piecze. Potem kolejny w lewy i znowu ponownie w prawy. Dłoń kolegi ląduje we włosach, mocne pociągnięcie w tył. Nasze usta się spotykają. Tym razem nie zamykam ich. Czuję jak jego język ląduje w ich wnętrzu. Całujemy się dziko, zachłannie. Języki przepychają się wzajemnie, przeplatają. Pchnięcia są mocne, rytmiczne. Kumpel funduje mi ostrą jazdę. Dodatkową rzeczą, która mnie nakręca jest ryzyko, że w każdej chwili może ktoś wejść na halę. Pozostali koledzy, lub klienci.
- Oooo taaak, tak mnie pieprz, głęboko wbijaj kutasa w moją podnieconą cipke – mówię półgłosem.
  Mechanik mocno trzyma moje biodra i nabija cipkę na członka, dosadnie mnie rznie. Cicho pojękuję. Zaczynam odczuwać fale ciepła i zimna. Cipka zaciska się na kutasie w  mocnych, intensywnych skurczach. Jestem tak mokra, że podniecenie spływa po udach.
- Ooooch, taaak, taaak ... Krzyczę podniecona do granic.
   Kolega zatyka mi usta, żeby stłumić krzyk. Coraz szybciej, mocniej, intensywniej. Nogi mi się trzęsą, świat wiruje, mam problem z oddechem. Orgazm wypełnia ciało. Ostanie mocne pchnięcie i czuję jak kolega z impetem spuszcza się w nabrzmiałą cipkę. Mocno ją wypełnia ciepłą spermą. Stoimy chwile w bezruchu. Kutas wysuwa się ze mnie, pozostawiając błogie uczucie nasycenia. Kucam i zachłannie zlizuję z niego resztki spermy zmieszanej z moim podnieceniem. Wsuwam fiuta do ust. Czuję w ustach jak nadal pulsuje. Czuję jego smak. Kiedy jest już zlizany do granic możliwości, wstaję i się ubieram. Szybko naciągam majteczki, bo czuje jak sperma wypływa z cipki. Ubieram rozerwane rajstopy. Opuszczam spódnicę, poprawiam stanik. Z mieszanymi uczuciami, nie patrząc na kolegę, który właśnie mnie zerznął, opuszczam halę i wracam do biura.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...