Weszliśmy do klubu. W nozdrza uderzył nas specyficzny zapach tytoniu. Powietrze zmieszane z dymem papierosów i cygar. Przygaszone światło. Kilka par tańczyło na parkiecie tango. Uwielbiam tutaj przychodzić. Usiedliśmy przy barze. Hm ... tango, taniec kochanków. Przesączony erotyzmem. Taniec dla zbłąkanych dusz, który rozbudza ukryte namiętności.
Po jakimś czasie zdecydowaliśmy się wejść na parkiet. Czarna sukienka eksponująca ramiona, podkreślająca kształty. Długie, czarne rękawiczki. Czerwone buty z zaokrąglonymi noskami, na średnim obcasie, zapinane na kostce. Czerwono-czarna biżuteria. Popatrzyłam na Ciebie z pożądaniem. Miałeś na sobie czarne spodnie z garnituru, białą koszulę z rozpiętymi dwoma pierwszymi guzikami, czarne szelki i obowiązkowo kapelusz na głowie. Pierwszy wspólny krok, dłoń w dłoni. Przytuleni i podnieceni. Ten taniec wzniecał ogień w naszych sercach. Ciała płynęły po parkiecie, by po chwili zwolnić i zastygnąć na kilka sekund. Blisko, coraz bliżej. Biodro przy biodrze. Kolejny krok, kolejny dreszcz emocji. Nogą ocierałam się o Twoją nogę. Ponownie gwałtowny ruch. Tango kusiło nas, fascynowało i coraz bardziej uzależniało. Ten taniec był kłótnią kochanków, krzykiem rozpaczy i uwodzicielskim wołaniem. Opowieścią o niespełnionych marzeniach, tęsknotach i odwiecznej potrzebie wolności. Byłam jak zahipnotyzowana. Przytulałam się, by po chwili Cię odtrącić. Tango to erotyzm, dominacja i namiętność. Wzajemne uwodzenie się. Różne emocje połączone w jedną całość. Ten taniec elektryzował nas każdym swoim taktem. Był swego rodzaju zmysłowym dialogiem. Twarz przy twarzy, gorący oddech. W oczach pożądanie. Muśnięcie ust, niewinny dotyk.
Wilgotniałam z każdą kolejną minutą. Próbowałam opanować drżenie rąk, na próżno. Nieregularne ciepłe dreszcze coraz bardziej mnie rozpieszczały. Miałam nieziemską ochotę na Ciebie. Tango było grą naszych ciał. Nie ważne było miejsce, ani pozycja. Po prostu pragnęłam Cię całą sobą. Marzyłam tylko o tym, byś jak najszybciej we mnie wszedł. Chciałam poczuć Cię w sobie. Właśnie teraz, w tej chwili. Po raz ostatni spojrzałam na Ciebie, a potem mocno chwyciłam Cię za dłoń i pociągnęłam za sobą. Pospiesznie opuściliśmy parkiet. Szłam na oślep, przeciskając się przez grupki ludzi. Ledwo oświetlony korytarz i uchylone drzwi. To było jakieś zaplecze. Zresztą czy to ważne. Najważniejsze było to, że byłeś obok mnie. Wpadliśmy do pomieszczenia i zachłannie zaczęliśmy się całować. Zniecierpliwione dłonie próbowały dostać się do najczulszych miejsc. Drażniący dotyk i łomoczące serca. Zbierałeś pożądanie z ust. Języki wspólnie tańczyły i wibrowały, przepychały się i ocierały o siebie. Cichy jęk rozniósł się po pomieszczeniu. Gwałtownym ruchem rozpięłam spodnie i dobrałam się do penisa. Dotykałam go, masowałam i pieściłam. Lizałam i ssałam. Tak jak lubisz, tak jak ja lubię. Sunęłam po nim ustami w dół i w górę. Miarowo, rytmicznie, z uwielbieniem. Coraz zachłanniej, coraz głębiej. Mmm ... uwielbiam jak jest taki twardy. Wstałam. W pośpiechu podciągnąłeś sukienkę w górę. Wsunąłeś dłoń w moje majteczki. Zamruczałeś zadowolony, czując jak bardzo byłam podniecona. Na chwilkę zanurzyłeś palce w cipce. Kolejny gorący dreszcz obezwładnił ciało. Byłam na granicy wytrzymałości. Wciąż powtarzałam półszeptem żebyś wreszcie we mnie wszedł, żebyś mnie zerżnął. Wypięłam dupcie w Twoją stronę, opierając ręce na blacie jakieś szafki. Przybliżyłeś się, mocno chwyciłeś mnie w biodrach, przesunąłeś bieliznę w bok i jednym mocnym ruchem, zanurzyłeś się w gorące, mokre wnętrze. Posuwałeś mnie dosadnie, fundując mi ostrą jazdę, na granicy bólu. Pchnięcie za pchnięciem. Głębokie, maksymalne. Mocno wypełniałeś cipkę, rozpychając ją na boki. Kurczowo trzymałam się szafki. Potok jęków wysypywał się z ust. A potem krzyk rozkoszy. Orgazm przyszedł szybko, wdzierając się w każdy zakamarek ciała i pozostawiając błogie uczucie. Znieruchomiałam, dumnie przyjmowałam Twoje kolejne pchnięcia. Rytmicznie we mnie wchodziłeś, dociskając penisa w mokrą, nabrzmiałą cipkę. Twoje biodra pracowały jak tłoki. Raz za razem, szybko, intensywnie. Na moje pośladki posypały się klapsy. O tak ... tak mnie pieprz. Oczy jak za mgłą, oddech przyspieszony. Z pasją zaczęłam się nabijać na penisa. Współgraliśmy ze sobą. Dzikość, szaleństwo. Ruch bioder coraz silniejszy. Nogi zaczęły mi się uginać, cała się trzęsłam. Czułam w podbrzuszu nieregularne skurcze. Kolejny orgazm. Jęki, krzyki i wspólna obezwładniająca rozkosz. Po raz ostatni wbiłeś się we mnie i eksplodowałeś, obficie zalewając cipkę spermą. Trwając nadal w tej pozycji, obróciłam twarz w Twoją stronę, nasze usta ponownie się spotkały. Tym razem w namiętnym, długim, zapierającym dech w piersiach pocałunku. Sperma wraz z podnieceniem powoli zaczęła wypływać. Ogarnęliśmy się i ponownie wróciliśmy na salę, by sącząc drinki przy barze, patrzeć z zaciekawieniem na tańczące pary.
Sex z Tobą to czysta, nieskazitelna przyjemność. Proszę o więcej ...