środa, 3 stycznia 2018

Ssij ...

   Wybraliśmy się do kina, a że kino znajdowało się na terenie centrum handlowego, postanowiliśmy przed seansem pochodzić po pasażu i napić się kawy. Od momentu kiedy spotkaliśmy się tego dnia na parkingu, moje myśli zaprzątał jeden obraz Ty oparty o ścianę, a ja klęczę przed Tobą, liże kutasa, mocno go zasysam. Każda myśl o tym, to kolejny skurcz w podbrzuszu.
  W sklepie było tłoczno, zatrzymałeś się na chwilę przy witrynie sklepu z bielizną. Coś do mnie mówiłeś, uśmiechałeś się. Niestety nic do mnie nie docierało. Byłam skupiona na Twoim kroczu, wyobrażając sobie jak kutas rośnie w mojej dłoni. Usiedliśmy na kawie, w jednej z małych kawiarenek. Czas szybko leciał przy miłej, wspólnej rozmowie. Od czasu do czasu zaciskałam uda, czując mocne pulsowanie, nabrzmiałej już łechtaczki. Byłam mocno mokra między nogami. Mięliśmy jeszcze trochę czasu, więc po wypiciu kawy, poszliśmy dalej szlakiem sklepów.
   W pewnym momencie moją uwagę przykuł mężczyzna, który otwierał drzwi, chyba jakiegoś małego magazynu, schowka … zwał, jak zwał. Obok niego stało kilka tekturowych pudeł. Przystanęłam i jak w słup patrzyłam na tego osobnika.
- Ej … idziesz ? - zapytałeś lekko zniecierpliwiony.
Nie odpowiadając, spojrzałam na Ciebie i wtedy już wiedziałeś co mi chodzi po głowie. Powoli przełknęłam ślinę, czułam jak ciepłe dreszcze przechodzą przez ciało. Widziałeś ten mój suczy, pożądliwy wzrok.
Mężczyzna uporał się z otwarciem drzwi, wszedł do środka wsuwając nogą pudła, które jak się okazało były bardzo lekkie. Po chwili wyszedł i skierował się w prawo. Drzwi powoli się za nim zamykały. Chwyciłam Cię za rękę i energicznie pociągnęłam w ich stronę. W ostatnim momencie udało mi się je chwycić i uchronić przed zamknięciem. Wpadliśmy do środka. Wymacałam na ścianie przełącznik światła. Zrobiło się jasno. Pomieszczenie było małe, zawalone pudłami i papierami. Pchnęłam Cię w stronę ściany. Oparłeś się o nią. Rzuciłam torebkę na podłogę, a potem przyssałam się do twoich ust. Zachłannie, dziko, zwierzęco. Głośno oddychałam, wręcz dyszałam. Krew pulsowała w skroniach. Odwzajemniłeś pocałunki. Nasze języki walczyły ze sobą, ocierały się. Ssałam Twoją dolną wargę, czasami delikatnie ją przygryzając. Moja dłoń automatycznie zsunęła się w dół. Kiedy wyczułam wybrzuszenie w spodniach, jęknęłam przeciągle. Niecierpliwe palce szybko rozpięły rozporek. Kucnęłam, zsunęłam Ci spodnie do kolan. Twardy, podniecony kutas wyskoczył z bielizny, lekko kołysząc się na boki. Chwyciłam go w dłoń. Chwilę pieściłam palcami, drażniąc jego czubek wilgotnym językiem. Lizałam kutasa po całej długości. Nie zapominając o jądrach. Na zmianę wsuwałam je do ust i ssałam. Wreszcie wsunęłam kutasa do ust. Całego, po nasadę. Czułam jak wsuwa się w gardło, mocno rozpycha usta. Zaczęłam Ci obciągać. Raz wolno, raz szybciej. Raz głęboko, a raz płycej. Język za każdym razem dobitnie masował jego najczulsze miejsca. Mocno obejmowałam go wargami. Moje ciepłe, wilgotne usta zachłannie po nim sunęły. Uwielbiam Ci ssać. Pieprzyć Ci kutasa ustami. Wzdychałam, jęczałam, patrząc na Ciebie uległym wzrokiem. Nagle Twoja dłoń znalazła się pomiędzy kutasem, a ustami. Wyjąłeś go i zacząłeś nim oklepywać moja twarz. Mmm … uwielbiam to. Plaśnięcia w twarz. Kutas pozostawiający mokre ślady śliny na twarzy. Splunęłam na niego i wszystko zachłannie zlizałam. Wsunąłeś dłoń we włosy i mocno nabiłeś usta na sterczącą pałę. Dobitnie poczułam kutasa w gardle. Wpychałeś się mocno. Ostro rżnąłeś mi usta. Szybko i dosadnie. Strużki śliny ściekały po brodzie, na dekolt. Co jakiś czas wpychałeś go jak najgłębiej i czekałeś kilka sekund, uniemożliwiając mi nabranie powietrza. Do oczu napływały łzy. Dusiłam się, krztusiłam. Ale Ty wiedziałeś, że tego właśnie od Ciebie oczekiwałam. Poczułam w ustach skurcze kutasa. Sperma wlała się w gardło. Jeszcze kilka ruchów głową. Wszystko ze smakiem połknęłam. Zlizałam z kutasa resztki spermy, wyssałam wszystko do ostatniej kropli. Zadowolona wstałam. Nasze usta ponownie spotkały się w dzikim pocałunku. Mocno chwyciłeś mnie za ramiona i już po chwili to ja zajmowałam miejsce przy ścianie, z tą tylko różnicą, że byłam odwrócona przodem do niej, a tyłem do Ciebie. Rozpiąłeś mi spodnie zsunąłeś je i bez pardonu, bez zbędnych pieszczot, wpakowałeś mi w cipkę dwa palce. Głośno jęknęłam. Cipka była masakrycznie zalana podnieceniem. Cała mokra i śliska. Byłam bardzo mocno podjarana, a świadomość tego, że jesteśmy w miejscu publicznym i w każdej chwili może wrócić ten mężczyzna, bądź ktokolwiek inny, jeszcze bardziej mnie nakręcała. Byłam na granicy orgazmu. Rytmicznie wsuwałeś we mnie palce. Sunąłeś nimi po mokrym wnętrzu. Ostro pieprzyłeś cipkę. Biodra automatycznie zaczęły kołysać się w przód i w tył. Nabijałam się na Twoje palce, jakbym chciała je poczuć w sobie mocnej i intensywniej. Odchyliłam głowę, by móc znowu się z Tobą całować. Ubóstwiam Twoje miękkie usta i zwinny język. Głośne jęki wydobywały się z ust. Było mi wszystko jedno, czy ktoś usłyszy, otworzy drzwi. Niech widzą, niech patrzą, niech słuchają. Nic mi do tego. Orgazm przeszył ciało. Cipka raz za razem mocno zaciskała się na palcach w intensywnych, nieregularnych skurczach. Ciepłe dreszcze przechodziły falami. Wyjąłeś palce, popatrzyłeś na nie. Były całe lepkie i mokre. Z szaleństwem w oczach oblizałeś je, potem dałeś mnie do oblizania. Przytuliłam się do Ciebie. Nasze usta kolejny raz rozkoszowały się swoim, wspólnym smakiem. Tym razem pocałunki były powolne, namiętne.
Ubrałeś spodnie, ja też zaczęłam się doprowadzać do porządku.
- Poczekaj, nie ubieraj się – wręcz krzyknąłeś. Popatrzyłam na Ciebie lekko zdziwiona.
- Wypnij tyłek, mocno – sięgnąłeś po moją torebkę, rozpiąłeś zamek i wydobyłeś plastikowe pudełko w którym znajdowały się kulki Gejszy. Zanim zdążyłam coś powiedzieć, zaprotestować, poczułam zimno w okolicach cipki. Bez żadnego oporu, wsunąłeś jedną kulkę, a później drugą w ociekające podnieceniem, miękkie wnętrze. Krzyknęłam będąc w totalnej rozkoszy.
- Ok, teraz jesteś gotowa, ubieraj się i lecimy, bo zaraz zaczyna się seans – Twój filuterny uśmiech, totalnie mnie rozbroił.
- Skąd miałeś pewność, że mam w torebce kulki ?
- Zawsze je masz, jesteś zbyt nienasycona i zboczona zarazem, żeby odmawiać sobie takich codziennych przyjemności. Bylem na 100% pewny, że będziesz je mieć w torebce.
   Nie skomentowałam tego, ponieważ miałeś rację. Już na tyle mnie znasz. Kulki Gejszy są po prostu na wyposażeniu mojej torebki. Faktycznie jestem zboczona i nienasycona.
  Szybko wsunęłam spodnie na tyłek, poprawiłam fryzurę, wzięłam w dłoń torebkę. Niezauważeni przez nikogo, wyszliśmy z pomieszczenia i skierowaliśmy się w stronę kina. Szedłeś szybko, jakby celowo. Wiedziałeś, że próbując dotrzymać Ci kroku, będę musiała robić szybkie, energiczne kroki i tym samym kulki w cipce zaczną się o siebie ocierać i wibrować, doprowadzając mnie do niekontrolowanego orgazmu. Tak też było. Twarz oblała się rumieńcem, ciałem wstrząsnął orgazm. Zagryzałam dolną wargę, by nie zacząć jęczeć na środku centrum handlowego. Kuleczki wibrowały, a cipka mocno się na nich zaciskała.
   Dotarliśmy do kina, trochę spóźnieni … niestety, ponieważ co chwilę musiałam przystawać, zaciskać dłonie na czymkolwiek, by poskromić nienasycone ciało ...


Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...